środa, 30 stycznia 2013

Powrót do gniazda

środa, 30 styczeń 2013, 15:46

Matko, czy ja się nigdy nie nauczę??? Chyba nigdy!!! Nigdzie, ale to nigdzie, nie pisze mi się tak dobrze jak tu! I zawsze wracam tu jak bumerang. To już tradycja.... Tak jakby ten blog na Blogspocie nie miał duszy... Wszystkich moich Czytelników przepraszam za to zamieszanie... Wiem, że ciężko za mną nadążyć... Okazało się, że używając Opery jest tu jeszcze całkiem znośnie :)))  Bo z Chrome i Explorera nie da się tu kompletnie pisać... I mam do tych z Was, którzy piszą na Interii prośbę: błagam napiszcie jakich przeglądarek używacie i czy macie jakieś problemy ze swoimi blogami? Konkretnie chodzi mi o edycję notek i dodawanie zdjęć. Bo to się tu właśnie ostatnio pochrzaniło... Napisałam do Adminów, ale dostałam odpowiedź na temat poczty... Więc odpuściłam, ale niektóre z Was i tak dobrze wiedziały, że tu wrócę ;) I to się liczy! Znacie mnie na przestrzał ;)

Tak więc jestem znowu tu, na starych śmieciach, w swoim starym miejscu :) I tu opiszę naszą pierwszą noc na Skarpie! :)

Jeszcze raz przepraszam Was za ten cały niepotrzebny zamęt! Poniekąd to zresztą właśnie Wy, moi czytelnicy wybraliście miejsce dla mnie :) Wystarczy porównać statystyki wejść tu i na Bloggerze. Dziękuję!



piboha 30 styczeń 2013
kochana, ja tam czytam wszystko co piszesz i nie ważne gdzie :), mimo, ze ostatnio jest mnie tak mało w ogóle :)
od zawsze używam mozilli i nie mam żadnych problemów z notkami i wrzucaniem zdj :) odkąd mam bloga to tak robię :) nie wiem czy to bedzie ci pomocne co napisałam :) a wiesz,,,, nie miała pojecia, ze rodzaj przeglądarki może mieć znaczenie... hmmm...

a jak tam na Skarpie?! A jak Liwka? miała już bal w przedszkolu? ej, a może ja coś przegapiłam???!!!! z pewnością, dupa jestem przez ta zimę i już!

no nic ślę pozdrowienia i uciekam, padam na pysk :)
całuchy łap ode mnie :***********************
skomplikowanaaga (gość) 30 styczeń 2013
mozilla moja droga i jest ok. Tez blog na interii najbardziej mi spasował a różnie juz kombinowałam. Trzymaj się i wszystko opisuj :]
mama Oliwki i Milionka (gość) 31 styczeń 2013
Och cieszę się bo już martwiłam się że nie będę mogła tu zaglądać.
Róża (gość) 31 styczeń 2013
Opera to katorga wg mnie, Chrome najlepszy ;)
SkarbyMamy 31 styczeń 2013
Tak czułam kochana :)
Tylko nie przypuszczałam,że tak szybko :)
Ja używam Mozilla Firefox i jest ok :)
sensualnie (gość) 31 styczeń 2013
No tak, zmiany nie zawsze wychodzą na dobre (lub też "na oczekiwane").
Magadalena88 31 styczeń 2013
Może nam tę pierwszą, upojną noc na Skarpie darujesz? :) :P

A ja się nie spodziewałam że powrócisz na interię. Ale i tak się cieszę :)

Przymierzam się do napisania dłuuugiego maila. Ale bądź cierpliwa. Po egzaminie zrobię wszystko : )
Asia (gość) 31 styczeń 2013
Napisałam tę notkę poniekąd ku przestrodze :) Papiery warto posprzątać. Tasman podpowiedział mi, że można je trzymać w blaszanym kuble z przykrywą. Co do drewna to zależy jak dużą masz kotłownię.Jeżeli jest mała,to myślę,że lepiej poza nią. Pozdrawiam wiercipięto ;)))
milionioliwka (gość) 01 luty 2013
Zapraszam do mnie na zimowe Candy !
PARADISE10 (gość) 01 luty 2013
Używam mozilli i jest nieźle. Wole to Twoje miejsce tutaj, tam dodawanie komentarzy było upierdliwe:-D
PARADISE10 (gość) 01 luty 2013
Używam mozilli i jest nieźle. Wole to Twoje miejsce tutaj, tam dodawanie komentarzy było upierdliwe:-D
Agacia (gość) 01 luty 2013
He he he ciągnie Cię widzę ciągnie na stare śmieci ;) Popieram powyższe wpisy - Mozilla Firefox jest najlepsza, a przynajmniej mi nie robi żadnych problemów:) Miłego dnia Kochana:):)
milionioliwka 01 luty 2013
Przepraszam za komplikację z candy! Notka o nim pojawi się jutro, bo stwierdziłam, że rozdzielę te dwa tematy da dwa posty :)
ognista (gość) 01 luty 2013
po prostu zrosłaś się z interią i interia z tobą;)))) i ja czułam że ty wrócisz....temu nic nie zmieniałam u siebie by mi było łatwiej wejść;D
sarawalsh (gość) 01 luty 2013
To dobrze ze wrocilas na interii lono ...hihihi.Powodzenia i szybkiej przeprowadzki na Skarpe.Milo czytac, ze marzenia sie spelniaja,a co tam jeszcze Ci sie marzy?Pozdrowienia z emigracji.
aaaa (gość) 01 luty 2013
chodzi ci tylko o statystki? ??????????????
pelnoletnia 02 luty 2013
Chodzi mi to gdzie ludzie wolą mnie czytać i komentować. Patrz komentarze u góry ;) Na Blogspocie jakoś nie czułam się sobą. Zawsze tu wracam!
poczasie (gość) 02 luty 2013
korzystam z Chroma :)m i nie mam problemów :)
witamy na starych śmieciach nazad :)
Taita (gość) 03 luty 2013
No witaj na starych śmieciach :) Jaka miła niespodzianka! Na Twojego nowego bloga zawsze wchodziłam przez tę stronę, bo tu był link. Ale wcale się nie pogniewałam, że już go nie ma :) Jakoś tak przyzwyczaiłam się do tego, że Pełnoletnia i jej blog na interii to jedna całość :)

Z wieści wyspiarskich: Irlandia powoli budzi się do życia :) Czuć wiosnę, dasz wiarę? Wczoraj mieliśmy naprawdę piękny i słoneczny dzień, sąsiedzi pranie wieszali w ogródkach. Ja też ;) A w ostatnim czasie mieliśmy krótkie, ale diabelsko intensywne burze. Pewnie byłabyś wniebowzięta ;)

Trzymaj się ciepło.

wtorek, 29 stycznia 2013

Zmiany!


wtorek, 29 stycznia 2013

Zmiany na blogu... Tamten szablon był piękny... ale nieczytelny...
Dziękuję Magadalena88 za szczerość!!!
To naprawdę się liczy :)
Zresztą sama miałam już odrobinkę dość tego ciemnego koloru ;)
Czas na jasność w naszym życiu!!!

A ja znowu na przymusowym urlopie od budowy.
Katar przemienił mi się w przeziębienie, choć szczerze mówiąc, lepiej czułam się wczoraj pracując w naszym domu, niż dziś przez cały dzionek siedząc w domu :/
Jestem na etapie sprzątania :)))
Teraz autentycznie zostało nam dosłownie tylko kilka prac, generalne sprzątanie i można się wprowadzać!!


 
 
 
 
 
nikeinikei (gość) 30 styczeń 2013
będziesz na dwa blogi "lecieć" :) ?
mamamarzynia (gość) 30 styczeń 2013
Czy to na schodach to są prawdziwe deski? Tak już zarąbiście będzie?!
Ajka (gość) 30 styczeń 2013
Oj ciesze sie ze tak daleko jestescie z tym wykanczaniem. Super kolaz zdjeciowy. Wogole to chetnie bym przysiadla na tej lawce na kace u ciebie. Odezwij sie
leptir (gość) 30 styczeń 2013
to slicznie.... nareszcie we wlasnym domku.....
życze zdrowia i szczęścia na nowym miejscu
Magadalena88 (gość) 30 styczeń 2013
Nie nadążam za Tobą... Znowu jesteś na interii? Jak się czujecie?
Buziaki

wtorek, 22 stycznia 2013

Zlodowacenie, przymusowy urlop i IKEA :)


wtorek, 22 stycznia 2013

Dziś mieliśmy przymusowy urlop od budowy ;)
Od samego rana wydawało mi się, że jest niedziela. I rzeczywiście: wybraliśmy się rano na budowę, ale droga była taka zła, że zaczeło nas nosić na boki... Droga krajowa, ale śniegu było na niej co nie miara... Po kilometrze zawróciliśmy...

Dziś wszystko było pokryte lodem!
Już wczoraj pod IKEA wszystko było zamarznięte... Spędziliśmy tam dwie godziny w niedzielę i trzy w poniedziałek i mogłabym napisać, że mam serdecznie dość tego sklepu...
Ale nie! Absolutnie nie mam dość IKEA i rację ma Nakrańcunieba pisząc, że ten sklep uzależnia ;-)
Kupiliśmy szafę, komodę i regał na zabawki do pokoiku Liwki, plus łóżko i szafę z rozsuwanymi drzwiami do naszej sypialni :))) Mebelki Liwki są białe, bo ściany w jej pokoiku, jak może pamiętacie, są fioletowe. Nasze meble też są jasne, gdyż tonacja naszej sypialni to czekoladowy pudding.
Nakupiłam też jakichś pierdółek typu doniczki, świeczniczki, suszarka do naczyń, drążek do zawieszania różnych różności pod szafkami w kuchni, kolorowe ramki do pokoju Liwki, papierowe abażury po 6 zł i nawet lampę stojącą za 29 zł do salonu :))) W sumie to nawet nie pamiętam tego wszystkiego, co wylądowało w naszym wózku ;) Ale w końcu czekałam na to tyle czasu!!! Przez 7 długich lat w Irlandii!

Do wprowadzenia się brakuje nam jeszcze tylko stołu, krzeseł, łóżeczka dla Liwci i wielkiej, rozkładanej kanapy w salonie :)
Ta kanapa po prostu musi być, żeby goście mięli gdzie spać.
Musimy jeszcze pomalować parę ścian, połozyć panele w jednym pokoju, płytki na ścianę w kuchni...
I prawie się można wprowadzać!
Może nawet zdążymy na moje urodziny w lutym??? ♥♥♥


Jak wyszliśmy w końcu z tego meblowego raju, na naszym bagażniku była conajmniej centymetrowa warstwa lodu! Wszystko wyglądało dziś bajecznie, jak w baśni o Królowej Śniegu...

 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Szybka notka z Krakowa :)

 poniedziałek, 21 stycznia 2013


Dziś szybka notka! Jesteśmy u moich rodziców w Krakowie. Mieliśmy nie przyjeżdżać, ale tak bardzo chcieliśmy pokazać mojej mamie postępy na budowie... Moja mama sama nie może ruszyć się z domu z powodu choroby taty... Więc ja z Liwką zostałyśmy z tatą, a Tygrys powiózł moją mamę na Skarpę :) Podobało jej się! Podobno na miejscu się nawet popłakała!

A u nas już ferie! W przedszkolu Liwka ma tylko tydzień wolnego i staramy się wykorzystać ten czas na maksa. Szkoda, że za bardzo nie umiem jeździć na nartach (byłam tylko raz na obozie narciarskim, jeszcze w liceum), bo z wielką chęcią kupiłabym Liwci sprzęt i pojechałybyśmy w góry. Ale jeszcze nic straconego! ;) Kto wie?

W piątek w przedszkolu odbył się huczny bal karnawałowy z okazji Dnia Babci i Dziadka. Na poprzednią imprezę nic nie piekłam, więc tym razem zrobiłam dla dzieciaków ciastka i kolorowe muffinki. Wszyscy pytali się o przepisy!






Bal był świetny! Liwcia wstydziła się powiedzieć wierszyk dla Babci i Dziadka, ale wręczyła babci upominek (własnoręcznie zrobioną ramkę ze swoim zdjęciem) a potem bawiła się z dzieciakami :)
Mama też się wybawiła, bo wodzirej często prosił rodziców do pomocy ;)
Dobrze, że nie ubrałam kiecki, bo przy niektórych zadaniach trzeba było dosłownie pełzać po podłodze!
Liwka była przebrana za motylka...







A wczoraj nareszcie byliśmy w IKEA!!!
Uwielbiam ten sklep :)
Następnym razem pochwalę się zakupami ;)
 

piątek, 18 stycznia 2013

Zima na Skarpie

Ufff, po tygodniu nareszcie dorwałam się do bloga!
Wessało nas na amen!!!
Weekend spędzony u mojej mamy w Krakowie, WOŚP na Rynku i spotkanie moją ukochaną Asią :) Ona jest niewiarygodna: nie dość, że cierpliwie czekała ponad 3 miesiące, aż będę miała trochę czasu, aby się z Nią spotkać, to jeszcze wysłałam jej smsa rano, a o 12-stej już spotkałyśmy się w tramwaju (i to w dodatku przypadkiem, bo umówiłyśmy się na Rynku!). Byłyśmy we trzy w Camera Cafe na gorącej czekoladzie (to znaczy ja, Asia i Liwka, a Liwka była niewiarygodnie wręcz grzeczna - po prostu uwielbiam te nasze wspólne wypady!!!) i taaaaaaak się zresetowałam! To niesamowite: kiedyś ładowałam akumulatory wyjeżdżając na wieś, teraz ładuję je przyjeżdżając do Krakowa.

I naładowałam je, a jakże! Dwa dni fugowania posadzek w naszym domu za mną! Fugowałam kuchnię i wiatrołap, do których wybraliśmy fugę w kolorze: grafit. Fuga okazała się granatowa. Nic to. Byłabym w stanie położyć tam fugę różową w zielone paski, byle tylko popchnąć robotę do przodu i jak najszybciej się wprowadzić!!! Zresztą 5 minut wcześniej siedziałam na ławce w salonie (ławka pełni w tej chwili rolę kanapy, której z przyczyn praktycznych - masakrycznie się jeszcze kurzy - jeszcze nie mamy) i stwierdziłam, że chyba pójdę jednak w błękitne zasłony ;) Więc granatowa fuga jak najbardziej pasuje, a zresztą i tak wygląda jakby była ciemnoszara :) No i za drugim razem, w przypadku wiatrołapu udało mi się nawet jej nie wymyć ;) Człowiek uczy się całe życie!

Tygrys położył już panele na schodach i w korytarzu, i starczyło ich dosłownie co do jednego! Pozostało tylko kilka ścinków z których zrobię podkładki pod kubki i pod świeczki... Jedna świeczucha się już tam u nas na Skarpie paliła... Świeczucha w kuchni, a naprzeciwko w salonie księżyc zaglądał przez okno... To było magiczne!

Z rzeczy domowych kupiłam jak na razie tylko dwa kubki... Ale jakie kubki! Nocniki - jak powiada moja mama :) Dwa wielkie, fioletowe kubole na gigantyczne wręcz ilości kawy. Kawa w takim kubku to jest TO!



 

No i łazienka też już skończona :)))
Może jeszcze trzeba będzie dofugować tu i ówdzie, ale doszorowałam ją do czysta i nawet...
nie mogłam się powstrzymać, żeby nie położyć sobie paru ulubionych kosmetyków na półeczce :)))
No i czekają teraz na naszą pierwszą kąpiel :)

A na Skarpie...
Jakby to powiedziała Kalina Jędrusik:
Na całej połaci śnieg :)))
(jakoś wolę wykonanie pani Kaliny, no i... co za imię!!!)
Proszę włączyć muzykę i głośniki...

MUZA TU (klik)


No i teraz dopiero Was pokatuję trochę zdjęciami naszej zimowej Skarpy :)










piątek, 11 stycznia 2013

Decoupage i co na budowie słychać :)

Dziś niestety nie pojechaliśmy na budowę.
W gospodarstwie rodziców Tygrysa zaczął się tytoń - a raczej praca przy tytoniu: sortowanie i wiązanie w baliki. Cała rodzina marznie w zimnej stodole sortując liście tytoniu i układając je na trzy różne kupki, dzieląc go na trzy klasy... Masakryczna robota i każdemu, kto pali, chyba odechciałoby się następnego papierosa... I kolejny dowód na to, jak żyjąc na wsi trzeba się napracować, żeby zarobić trochę grosza :(((

Tygrys ma plan, że będzie sortował ten tytoń z rodzicami do 2-3 po południu, a potem bedzie jeździł na budowę. Nie mam pojęcia, czy to się uda, a ja chyba będę musiała zostawać z Liwcią w domu... Nie to, żebym nie miała ochoty spędzać czasu z dzieckiem, ale znów będę odcięta od pracy przy naszym domku na jakiś czas. Nic to! Jeszcze nadgonię, a rodzicom trzeba pomóc :) No nie?

Wczoraj jednak udało nam się zrobić co-nieco w naszym domku :) Skończyłam garderobę! Początkowo miała być cała biała, tzn pomalowana tylko farbą podkładową, ale Tygrys stwierdził, że będą nam się brudzić od tej farby na biało ubrania, więc trzasnęłam ją na włoskie cappucino i przypomniałam sobie, że mamy rolkę takiej ładnej brązowej tapety we wzorki i mamy teraz garderobę naprawdę glamour :))) Do tego zagruntowałam podłogę w swojej pracowni. Będę miała swoją własną pracownię na Skarpie, a co! :))) Haha :) Tak naprawdę jest to jeden z pokoji na górze (a jest tam nasza sypialnia, pokój Liwci, garderoba i własnie ten pokój), który postanowiłam zostawić kompletnie na biało i planuję wstawić tam mój stary komputer i pisać sobie w ciszy bloga :) Poustawiam tam też moje ulubione książki, wszystkie "papiery" i stoi tam już mój Orbitek - przyrząd do ćwiczeń, który dostałam od męża na Gwiazdkę :) No i tam będzie mój warsztat decoupage. Będzie to więc "pracownia" pełną gębą, hihi! :)))

Co do decoupage, to... Zrobiłam przed Świętami parę ozdób świątecznych... i nie miałam nawet czasu sfotografować ich i pokazać na blogu, a co dopiero wystawić je w moim sklepiku :( Z rzeczy nie-świątecznych zostały mi tylko te dwie... Przypomniałam sobie o nich wczoraj i postanowiłam sfotografować je właśnie na Skarpie, w czasie przerwy na kawę. Oto one:



Dwie zagubione sarenki postanowiły zawitać na Skarpę w poszukiwaniu trawki :)))





A dla kogoś, komu może jest troszeczkę zbyt zimno tej zimy, albo czuje się odrobinkę samotny, zaświeci może taka serduchowa latarenka? 






No i na koniec...
KOCHAM ŚNIEG!!! 




PS: Nie będzie mnie prze weekend, więc cudownego, śniegowego weekendu kochani!!!
Ja zaraz lecę z Liwką na sanki i lepić bałwana :)))



środa, 9 stycznia 2013

Udało się!!!

Pierwsza fotka powie wszystko sama za siebie :)))
Jupiii! Udało się, przywieźliśmy dziś trochę drewna z K. na Skarpę!
I naprawdę SPADŁ ŚNIEG!!!
Wczoraj, gdy tylko napisałam poprzednią notkę, zaczęło sypać... 
Liwcia po przedszkolu szalała z babcią na sankach, a my do wieczora pracowaliśmy na budowie :)))
Urobiłam się więc dzisiaj jak dziki osioł i padam na pyszczek :))) 
Tak więc dziś tylko króciutka relacja z dzisiejszego dnia:
Drewno trzeba było ułożyć w kotłowni w równiusieńki rządek pod ścianą, co Pełnoletnia była uczyniła z nieokiełznanym entuzjazmem :))) 
Potem pomalowałam garderobę (kolorek: włoskie cappuccino) i umyłam łazienkę z resztek fugi, ale coś mi się wydaje, że ja ta fugę będę myła nie raz jeszcze... 
Tygrys zakładał blaty w kuchni. 
Jutro dalsza część prac nad domkiem :)))
Coś mi się wydaje, że poukładam sobie panele! 
Yes, yes, yessss!!! 

Dziś wyjątkowo fotki nie ze Skarpy, tylko z działki w K.
Działka w K. to moje pierwsze miejsce na ziemi.
A teraz od wielu lat stoi niezadbana i niszczeje :(((
Rodzice już od dawna tam nie jeżdzą z powodu choroby taty...

Ma ktoś może ochotę wynająć sobie działkę w świętokrzyskim za całkowicie symboliczną kwotę??? 
Zależy mi tylko na tym, żeby ktoś o nią zadbał... Domek, płot i składzik na rzeczy wszelakie i tak już wymagają napraw... 





PS: Dziś już naprawdę padam na pyszczek, więc na wszelakie komentarze i maile odpowiem jutro, ok?
Śpiulkać idę :)

wtorek, 8 stycznia 2013

Wrrr....

Jak ja nienawidzę takich dni!!!
Cały dzień siedziałam na d... zamiast jechać na budowę i coś zrobić :(
Zapsuło się auto teścia i Tygrys cały dzień spędził w garażu... A najlepsze było, jak przyszedł do domu o w pół do dwunastej i powiedział, że za pół godziny jedziemy na K. wozić drewno! Ja się napaliłam, a nawet z tego nic nie wyszło :((( Eh...  /czy ja już pisałam, że kocham absolutnie każdą robotę przy drewnie???/ 

Zapowiadają wielkie mrozy i spory śnieg, musimy się więc zaopatrzyć w opał, bo jak zadrze i zasypie... Ja już po prostu czuję tą zimę w kościach :))) Uwielbiam zimę!!! Przez 7 lat w Irlandii mięliśmy tylko jedną porządną zimę ze śniegiem i mrozem, która na dodatek trwała tylko miesiąc... Bywało, że popadywał śnieg, ale z rzadka i zaraz topniał... To nie był klimat dla mnie. Dlatego teraz czekam na śnieg z nie mniejszym entuzjazmem, niż moja trzyletnia córeczka Liwka! :)))

I wiecie co??? Ostatnio Liwka nie ma najmniejszej ochoty wracać z przedszkola do domu! Pokochała to nasze, małe wiejskie przedszkole na maksa!!! I tak mi żal będzie ją zabierać stamtąd po naszej przedprowadzce na Skarpę... :(

Skoro już przy wspominkach z Irlandii jesteśmy... To my i pierwsza irlandzka zima naszej Liwki :)
Miałam wtedy jeszcze krótkie włosy.






I z drugiej zimy naszej Liwki :)






A Wy lubicie zimę? 


niedziela, 6 stycznia 2013

Domek :)

Kochani, dziękuję Wam serdecznie za tak miłe przyjęcie w tym moim nowym miejscu w sieci :))) ♥
Powoli staram się jakoś urządzić się na tym blogu i dodać Was do linków, więc jesli kogoś z Was jeszcze nie ma, to znaczy, że po prostu w swoich pracach "remontowo-budowlanych" jeszcze do tego nie doszłam. Urządzanie nowego bloga to prawie jak urządzanie domu i na razie strasznie mi to pasi :) Odpisałam też na Wasze wszystkie komentarze pod poprzednią notką i będę starała się to robić. Tylko, że o ile odpowiedzieć na te 8 komentarzy jest jeszcze w miarę łatwo, tak odpowiedzieć na 18 jest już gorzej, aczkolwiek 80 się nie spodziewam ;) Jak się okazuje, nie tylko ja miałam problemy ze swoim blogiem na Interii, tak więc moja decyzja wydaje mi sie jedyna, słuszna i uzasadniona :) No i tak po prostu... dobrze mi tu :)))

Dziś miałam taki melancholijny dzień... Dużo myślałam o rodzinie mojej i mojego męża, o konfliktach i o mojej mamie... Może dlatego właśnie teraz piszę tego posta, żeby oderwać się od tych dołujących myśli. Nie cierpię takich wolnych dni jak ten: naprawdę po stokroć bardziej wolałabym wozić drewno na opał na budowę. Nie znam przyjemniejszej pracy niż przy drewnie!!! Po prostu KOCHAM! :) 

Dostałam też dziś bardzo przyjemny komplement od męża (a uwaga, jest to wydarzenie z tych, które wartałoby zapisać na kominie!), że mam bardzo ładne włosy :) Mam bzika na punkcie swoich włosów... Bywały momenty, że miałam jakieś 5-6 sztuk różnych szamponów i odżywek, z których większość oczywiście stała nieużywana na półkach. Zawsze, kiedy kupuję nowy, wydaje mi się, że dzięki niemu moje włosy staną się gładkie i lśniące, a moje włosy niestety są ustawicznie farbowane, więc do gładkości im daleko... Juz 3 razy w życiu zdarzyło mi się ściąć włosy z długich na bardzo krótkie i ostatnio znów miałam ochotę to zrobić (kurz budowlany i codzienne mycie włosów z tego kurzu to zabójstwo dla grzywy...) ale po komplemencie męża od razu mi przeszło :) Zresztą, kiedy ostatni raz ścięłam włosy, wszyscy pytali, dlaczego to zrobiłam, przecież były takie piękne... Piękne? To dlaczego nikt mi tego wcześniej nie powiedział??? Eh :) 

Obiecałam komuś, że pokażę zdjęcia paneli :) Zakochałam się w tej robocie!!! Jeśli ktoś potrzebuje, żeby mu położyć panele, to ja zgłaszam się pierwsza!!! 


Nasze panele są nieco kontrowersyjne, bo we wzorki :) Zobaczyliśmy je w kwietniu w Obi albo Castoramie i juz nie było mowy, żeby miały być jakies inne :))) 





No i skoro już jesteśmy przy temacie budowlanym, to pokażę Wam kolor naszego salonu. 
Rubinowa frezja :)))







Co sądzicie na temat tego koloru? 



sobota, 5 stycznia 2013

2013 ♥♥♥

Uwielbiam ten czas w roku :)))
Czas, kiedy wszystko zaczyna się na nowo!!!
Gdy tylko obudziłam się 2.01 rano /1.01 rano miałam chyba zbyt dużego kaca, żeby myśleć ;) /, wiedziałam, że oto zaczyna się coś nowego i wiem, po prostu gdzieś w środku to wiem, że będzie to wyjątkowy rok!!! ♥♥♥

Wygląda na to, że to samo będzie dotyczyć mojego blogowania... Może zauważyliście już, że 1.01 znikneły na moim starym blogu wszystkie notki. Prawde mówiąc, czasem wydaje mi się, że mam już tego wszystkiego serdecznie dość! Nie mam już tak dużo czasu na pisanie, jak kiedyś. W Irlandii życie było takie proste, banalne wręcz... Komputer miałam praktycznie cały czas włączony, w każdej chwili mogłam zajrzeć na bloga lub napisać nową notkę. Po powrocie do Polski totalnie się to wszystko zmieniło i czas poświecony na pisanie to w tej chwili dla mnie po prostu luksus, nie wspominając już o czasie na komentowanie :( A skoro ja nie komentuję Was, to jaki to moje blogowanie ma jeszcze w ogóle sens...?

Do tego dochodzą problemy na moim starym blogu na Interii... Przez ostatni rok wiele się tam popsuło :( Najgorsze jest dla mnie, że nie da się tam pisać z mojej ukochanej przeglądarki Chrome - po napisaniu literki "ż" kursor przeskakuje na poprzedni akapit i w dodatku kasuje część notki :( Jak się dowiedziałam, blogi na Interii nie są kompatybilne z Chrome i nic nie da się z tym na razie zrobić :( Podobnie z poprawianiem postów - niby wyskakuje, że notka została zmieniona, okazuje sie jednak, że żadne zmiany nie zostały zapisane :( Pisałam więc z Explorera, ale ostatnio nie da się tam już nawet do notki wkleić zdjęcia - po prostu wszystko się zawiesza i całego posta szlag trafia. Wy też tak macie? Pousuwałam wszystkie pliki tymczasowe i cookies przegladarek, ale nic to nie dało, a problemy pojawiają się na obu komputerach i w dodatku te same, choć mam na nich dwa różne systemy... Nie jestem w stanie siedzieć nad jedym postem pół dnia, pisać w jednej przeglądarce, zdjęcia dodawać w drugiej i ewentualne poprawki znów przeprowadzać w pierwszej... Na dodatek zdjęcia można dodawać tylko pojedynczo i strasznie uciążliwe już się to robi, szczególnie, że fotografia to moja pasja i zawsze dodawałam dużo zdjęć... Mimo wszystko bardzo żal mi stamtąd odchodzić, szczególnie, że pisałam tam praktycznie od przyjazdu do Irlandii aż do powrotu do Polski. Ale może tak właśnie powinno być - nowy blog na rozpoczęcie nowego życia :)))

Tak więc teraz jestem tu :) Bardzo przepraszam za zniknięcie i dziękuję wszystkim, którzy napisali do mnie maile z zapytaniem co się stało :) Nawet jeszcze nie odpisałam, bo ostatnie dni spędziłam na budowie, ale zaraz się zabieram za odpisywanie! ♥♥♥ I naprawdę bardzo ulżyło mi na sercu, bo tak strasznie kocham pisać!

A na koniec parę inspiracji na Nowy Rok, a jak Nowy Rok, to... kalendarz, czyli mój ukochany FIOLETOWY kalendarz na rok akademicki 2012/2013, kupiony jako pamiątka z Irlandii :) To szalone, ale kosztował ponad 20 euro! Uwielbiam kalendarze książkowe i kupuję nowy na każdy rok. Ten jest wyjątkowy... Nie traktuję go jak zwykłego kalendarza, takiego do zapisywania planów i listy zakupów w Castoramie - jest to mój najsekretniejszy powiernik mych inspiracji, zapisków, wycinków z gazet (zbieram w nim np. pomysły na piękny ogród) i mam zamiar mieć go naprawdę bardzo, bardzo długo:) Na zdjęciach razem z niebieską rybką z wielkimi oczami - jedną z najukochańszych maskotek Liwki :)


Małe wyjaśnienie: na pierwszym zdjęciu data 30 września 2012 roku - jak na pewno wiecie, absolutnie wyjątkowy dla nas dzień - dzień naszego powrotu z Irlandii do Polski :)))






Ja bez kalendarza nie mogłabym żyć!
A Wy jakie kalendarze najbardziej lubicie?
I czy macie jakieś problemy ze swoimi blogami na Interii?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...