poniedziałek, 19 czerwca 2017

Stephen King - Mistrz Horroru.

Ostatnio nie mogę oderwać się od książek Stephena Kinga. Mam jednak w charakterze coś z maniaka, bo kiedy wsiądę na jakiś temat, to będę piłować go aż do znudzenia. Kocham Kinga w zasadzie od zawsze: być może od przeczytania "Lśnienia",  a może "Christine"? A potem były już moje ulubione: "Sklepik z marzeniami", "Worek kości" i "Łapacz snów". Naprawdę nie wiem którą jego książkę przeczytałam jako pierwszą... Może był to "Cmętarz dla zwieżąt?". Ale od tamtej pory było ich już naprawdę mnóstwo i kilkanaście książek tego autora mam już w swojej kolekcji.

Do Kinga powracam falami. Czytam, czytam bez wytchnienia, a potem nagle mam już dość tych potworów, wyłupionych oczu i morza krwi i robię sobie przerwę na pół roku. A potem znów mnie nachodzi ;) Tym razem zaczęło się od "Cujo" (żebym to ja wiedziała chociaż jak się to wymawia!!!) znalezionego pomiędzy książkami w Biedronce za kuszącą kwotę 9,99 zł ;) Kupiłam też "Stukostrachy" (i po przeczytaniu pierwszych wersów stwierdziłam, że ją chyba już czytałam, ale nie mogę sobie tego przypomnieć) ale z braku prezentu dla kolegi z pracy otrzymał on tą właśnie księgę ;) Nic to, i tak was jeszcze dorwę, Stukostrachy!

Po "Cujo", czytam właśnie dwie jego książki na raz, "Carrie" w oryginale i "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika". Pierwsza - klasyka i one of the best, a druga - hmmm, każdy miłośnik Kinga powinien zapoznać się z jej pierwszą częścią, którą stanowi krótka biografia składająca się z co bardziej śmiesznych lub przerażających historyjek. Dowiadujemy się np. dlaczego pierwsze trzy strony "Carrie" wylądowały w koszu na śmieci i dlaczego tam nie pozostały na zawsze, jak King zarabiał na życie zanim został pełnoetatowym pisarzem, co to "poefilmy" oraz dlaczego nie pamięta w ogóle jak pisał "Cujo". Choć ta ostatnia, to niezbyt wesoła historyjka...

I weź tu wytłumacz siedmiolatce, kiedy pyta widząc mnie czytającą "Carrie" o czym jest ta książka. Wytłumacz czym jest prześladowanie, dlaczego zawsze w każdej klasie czy szkole znajdzie się ta jedna biedna, prześladowana jednostka, jak taka osoba się czuje i do czego to może doprowadzić... nawet gdyby jednostka ta nie posiadała zdolności telekinezy, tylko np. zwykły, niezwykle ostry nóż...

Bibliografia  Mistrza Horroru przedstawia się następująco:



1974 CARRIE 
czytałam, mam, oglądałam film, klasyka :)

1975 MIASTECZKO SALEM

1977 LŚNIENIE
czytałam + oglądałam film , klasyka :)

1977 RAGE

1978 NOCNA ZMIANA

1978 BASTION

1979 WIELKI MARSZ

1979 MARTWA STREFA

1980 PODPALACZKA
czytałam + mam

1981 OSTATNI BASTION BARTA DAWESA

1981 DANSE MACABRE

1981 CUJO
czytałam + mam

1982 UCIEKINIER
 
1982 MROCZNA WIEŻA I: ROLAND

1982 CZTERY PORY ROKU
czytałam, mam

1983 CHRISTINE
czytałam, cudna, klasyka :)

1983 CMĘTARZ ZWIEŻĄT
czytałam + ogl. film, mam po ang.

1983 ROK WILKOŁAKA

1984 TALIZMAN

1984 CHUDSZY
film

1985 SZKIELETOWA ZAŁOGA

1986 TO

1987 OCZY SMOKA

1987 MROCZNA WIEŻA II: POWOŁANIE TRÓJKI

1987 MISERY
czytałam, klasyka

1987 STUKOSTRACHY

1989 MROCZNA POŁOWA
mam ale coś nie mogę przeczytać ;)

1990 BASTION wersja bez skrótów

1990 CZTERY PO PÓŁNOCY
czytałam

1991 MROCZNA WIEŻA III: ZIEMIE JAŁOWE

1991 SKLEPIK Z MARZENIAMI
czytałam, mam

1992 GRA GERALDA

1992 DOLORES CLAIBORNE
czytałam

1993 MARZENIA I KOSZMARY

1994 BEZSENNOŚĆ
czytałam (aury)

1995 ROSE MADDER
czytałam (o tym obrazie), mam

1996 ZIELONA MILA
film, czytałam

1996 DESPERACJA
czytałam, mam, o miasteczku i szalonym policjancie

1996 REGULATORZY

1997 MROCZNA WIEŻA IV: CZARNOKSIĘŻNIK I KRYSZTAŁ

1998 WOREK KOŚCI
czytałam, mam :)

1999 SZTORM STULECIA

1999 DZIEWCZYNA, KTÓRA KOCHAŁA TOMA GORDONA
czytałam, cudna!

1999 SERCA ATLANTYDÓW

2000 JAK PISAĆ. PAMIĘTNIK RZEMIEŚLNIKA
czytam, mam

2001 ŁOWCA SNÓW
czytałam, mam po ang., LOVE

2001 CZARNY DOM

2002 WSZYSTKO JEST WZGLĘDNE

2002 BUICK 8

2003 MROCZNA WIEŻA I: ROLAND nowa wersja

2003 MROCZNA WIEŻA V: WILKI Z CALLA

2004 MROCZNA WIEŻA VI: PIEŚŃ SUSANNAH

2004 MROCZNA WIEŻA VII: MROCZNA WIEŻA

2005 COLORADO KID

2005 MIASTECZKO SALEM wersja ilustrowana

2006 KOMÓRKA



W antykwariacie koło mojej pracy na stercie książek leżą dwa Kingi... 

 

"Doktor Sen" i "Joyland". I jutro tam idę :) Miałam się powstrzymać.... bo przecie na wakacje zbieram. Ale się nie da :))) Ciekawe po ile sobie je cenią... Dowiem się jutro :) 
Klik na okładkę - krótki opis. 



http://lubimyczytac.pl/ksiazka/176275/joylandhttp://lubimyczytac.pl/ksiazka/178864/doktor-sen




Wg strony kingowiec.pl wydawnictwo Albatros, Prószyński i S-ka oraz Ringier Axel Springer wydało właśnie kolekcję prasową książek Stephena Kinga pod nazwą "Kolekcja mistrza grozy" do kupienia w kioskach i salonikach prasowych.  Książki ukazują się co 2 tygodnie. Pierwsza, "Misery" wyszła w cenie 7,99 zł, za resztę zapłacimy 16,99 zł za sztukę. Z tym, że niektóre tytuły ukażą się w dwóch częściach :\ Nie wyobrażam sobie kupić dwóch części "Stukostrachów" po 16,99, kiedy znalazłam je w 1 części za 9,99 w  Biedronce ;) Na pewno jednak skuszę się na jeden tytuł, może dwa ;) Książki ukazują się twardych, ładnych oprawach. Wg kingowca.pl harmonogram dostępności książek w kioskach ma być następujący:

Tom 1 Misery - w sprzedaży od 15 maja 2017 r.
Tom 2 Zielona Mila - w sprzedaży od 31 maja 2017 r.
Tom 3 Cmętarz zwierząt - w sprzedaży od 14 czerwca 2017 r.
Tom 4 Carrie - w sprzedaży od 28 czerwca 2017 r.
Tom 5 Chudszy - w sprzedaży od 12 lipca 2017 r.
Tom 6 Łowca snów cz. 1 - w sprzedaży od 26 lipca 2017 r.
Tom 7 Łowca snów cz. 2 - w sprzedaży od 9 sierpnia 2017 r.
Tom 8 Buick 8 - w sprzedaży od 23 sierpnia 2017 r.
Tom 9 Gra Geralda - w sprzedaży od 6 września 2017 r.
Tom 10 Ręka mistrza cz. 1 - w sprzedaży od 20 września 2017 r.
Tom 11 Ręka mistrza cz. 2 - w sprzedaży od 4 października 2017 r.
Tom 12 Dolores Claiborne - w sprzedaży od 18 października 2017 r.
Tom 13 Lśnienie - w sprzedaży od 31 października 2017 r.
Tom 14 Desperacja cz. 1 - w sprzedaży od 15 listopada 2017 r.
Tom 15 Desperacja cz. 2 - w sprzedaży od 29 listopada 2017 r.
Tom 16 Wielki marsz - w sprzedaży od 13 grudnia 2017 r.
Tom 17 Uciekinier - w sprzedaży od 27 grudnia 2017 r.
Tom 18 Talizman cz. 1 - w sprzedaży od 10 stycznia 2018 r.
Tom 19 Talizman cz. 2 - w sprzedaży od 24 stycznia 2018 r.
Tom 20 Rose Madder - w sprzedaży od 7 lutego 2018 r.
Tom 21 Stukostrachy cz. 1 - w sprzedaży od 21 lutego 2018 r.
Tom 22 Stukostrachy cz. 2 - w sprzedaży od 7 marca 2018 r.
Tom 23 Dziewczyna, która kochała Toma Gordona - w sprzedaży od 21 marca 2018 r.
Tom 24 Joyland - w sprzedaży od 4 kwietnia 2018 r.
Tom 25 Marzenia i koszmary cz. 1 - w sprzedaży od 18 kwietnia 2018 r.
Tom 26 Marzenia i koszmary cz. 2 - w sprzedaży od 30 kwietnia 2018 r.
Tom 27 Ostatni bastion Barta Dawesa - w sprzedaży od 16 maja 2018 r.
Tom 28 Czarny dom cz. 1 - w sprzedaży od 30 maja 2018 r.
Tom 29 Czarny dom cz. 2 - w sprzedaży od 13 czerwca 2018 r.
Tom 30 Blaze - w sprzedaży od 27 czerwca 2018 r.
Tom 31 Pod kopułą cz. 1 - w sprzedaży od 11 lipca 2018 r.
Tom 32 Pod kopułą cz. 2 - w sprzedaży od 25 lipca 2018 r.
Tom 33 Podpalaczka - w sprzedaży od 8 sierpnia 2018 r.
Tom 34 Worek kości cz. 1 - w sprzedaży od 22 sierpnia 2018 r.
Tom 35 Worek kości cz. 2 - w sprzedaży od 5 września 2018 r.
Tom 36 Miasteczko Salem - w sprzedaży od 19 września 2018 r.
Tom 37 Sklepik z marzeniami cz. 1 - w sprzedaży od 3 października 2018 r.
Tom 38 Sklepik z marzeniami cz. 2 - w sprzedaży od 17 października 2018 r.
Tom 39 Danse Macabre - w sprzedaży od 31 października 2018 r.
Tom 40 Dallas’63 cz. 1 - w sprzedaży od 14 listopada 2018 r.
Tom 41 Dallas’63 cz. 2 - w sprzedaży od 28 listopada 2018 r.
Tom 42 Nocna zmiana - w sprzedaży od 12 grudnia 2018 r.
Tom 43 Martwa strefa - w sprzedaży od 27 grudnia 2018 r.
Tom 44 Cztery po północy cz. 1 - w sprzedaży od 9 stycznia 2019 r.
Tom 45 Cztery po północy cz. 2 - w sprzedaży od 23 stycznia 2019 r.
Tom 46 Christine - w sprzedaży od 6 lutego 2019 r.
Tom 47 Bezsenność cz. 1 - w sprzedaży od 20 lutego 2019 r.
Tom 48 Bezsenność cz. 2 - w sprzedaży od 6 marca 2019 r.
Tom 49 Cujo - w sprzedaży od 20 marca 2019 r.
Tom 50 Historia Lisey cz. 1 - w sprzedaży od 3 kwietnia 2019 r.
Tom 51 Historia Lisey cz. 2 - w sprzedaży od 17 kwietnia 2019 r.
Tom 52 Oczy smoka  - w sprzedaży od 30 kwietnia 2019 r.
Tom 53 Wszystko jest względne - w sprzedaży od 15 maja 2019 r.
Tom 54 Przebudzenie - w sprzedaży od 29 maja 2019 r.
Tom 55 Komórka - w sprzedaży od 12 czerwca 2019 r.
Tom 56 Doktor Sen cz. 1 - w sprzedaży od 26 czerwca 2019 r.
Tom 57 Doktor Sen cz. 2 - w sprzedaży od 10 lipca 2019 r.
Tom 58 Regulatorzy - w sprzedaży od 24 lipca 2019 r.
Tom 59 Bazar złych snów cz. 1 - w sprzedaży od 7 sierpnia 2019 r.
Tom 60 Bazar złych snów cz. 2 - w sprzedaży od 21 sierpnia 2019 r.
Tom 61 Cztery pory roku - w sprzedaży od 4 września 2019 r.
Tom 62 Szkieletowa załoga - w sprzedaży od 18 września 2019 r.
Tom 63 Rok wilkołaka - w sprzedaży od 2 października 2019 r.
Tom 64 Sztorm stulecia - w sprzedaży od 16 października 2019 r.

W kolekcji jednak nie kupimy:
  • Bastion
  • To
  • Colorado Kid
  • Czarna bezgwiezdna noc
  • Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika
  • Mroczna połowa
  • Po zachodzie słońca
  • Serca Atlantydów
  • Stephen King na wielkim ekranie
  • Mroczna Wieża I: Roland
  • Mroczna Wieża II: Powołanie trójki
  • Mroczna Wieża III: Ziemie jałowe
  • Mroczna Wieża IV: Czarnoksiężnik i kryształ
  • Mroczna Wieża V: Wilki z Calla
  • Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah
  • Mroczna Wieża VII: Mroczna Wieża
  • Mroczna Wieża: Wiatr prze dziurkę od klucza
  • Pan Mercedes
  • Znalezione nie kradzione
  • Koniec warty

Troszkę jestem zawiedziona, bo być może skusiłabym się na serię "Mroczna wieża", ale cóż - może to i lepiej dla mojej kieszeni ;)

Czas zatem ponownie odwiedzić bibliotekę :) 



środa, 7 czerwca 2017

Crazy time


No i właśnie kończy nam się ten przedziwny czas, kiedy dla odmiany Tygrysa nie było w domu, za to byłam w domu więcej ja :) Tygrys się cieszy, ja nieco mniej ;) Jeszcze tylko jutro i wszystko wraca do normalności, buuuuuu.... ale i tak dzięki losowi za te wspaniałe 3 tygodnie! :)))

W szkole już po klasyfikacji i mamy wymarzoną piątkę z angielskiego, a wierzcie mi, że łatwo nie było! A na ostatnim sprawdzianie z matmy u Liwki - pyk i szóstka :) z polskiego piątka minus -  tak, tak, wiem, pisałam sto razy, że nie chcę, żeby Liwka była kujonem, ale wierzcie mi, że do tego i tak nie dojdzie,bo to jednak tygrysie geny, ale serce matczyne i tak rośnie :))) No, jak się nie cieszyć??? Jak to będzie dziwnie przychodzić z pracy i nie mieć przez ponad 2 bite miesiące żadnych lekcji do sprawdzenia!!! Co ja będę robiła??? (tutaj sama sobie odpowiem: będę układała płyty na tarasie, malowała barierki, ciupała w tunelu itp itd, nie inaczej, pracę sobie znajdę, bo ja odpoczywać nie umiem...).

Nie mogę uwierzyć, że moja mała Liwka kończy już drugą klasę. Patrzę na nią, jak się robi coraz wyższa i szczuplejsza, mądrzejsza i bierze się za takie książki:



...choć tak naprawdę czyta je na wyrywki, ale jednak.

Na pierwszym zdjęciu przepiękny podróżownik z Biedronki. No po prostu musiałam go kupić! Niedługo chyba zaczną mi płacić za reklamę ;) Kupiłam go dla mnie i dla Liwki i myślałam, że co najwyżej powklejamy tam zasuszone kwiatki z Kamionki, gdy tymczasem udało się wpaść na tanie bilety i chyba jednak ten podróżownik nam się przyda. I to bardzo! Nie byliśmy na porządnych wakacjach od powrotu do Polski, więc hulaj dusza, piekła nie ma :))) a o kasę się będziemy martwić później ;) Żyje się raz!!!

 W porywie fantazji kupiłam siatki na okna zaczepiane na rzepy (rzep przyklejany do ramy okna) i można to uznać za

test siatki na rzepy ;)

 

Wynik testu: to badziewie i odpada. W obu oknach klej rzepa nie wytrzymał na górnej ramie i dopadł, ale muchy dalej nie wlatują. Tak więc wynik testu do końca nie jest jednoznaczny: siatka częściowo odpada, ale i tak chroni przed muchami. Na szczęście nie wydałam na nią fortuny, bo była tania jak barszcz, a ja zbieram na wakacje :)))

Taki widok na świat przez siatkę i widać niestety nasz foliowy tunelo-garaż, który jednak w tym roku ma zostać zdemontowany. Psuje bowiem znacznie jakość krajobrazu ;)


Sprzątałam w moim kąciku koło lodówki i uchwyciłam ten miły książkowo-gazeciany i zeszytowy rozgardiasz ;) Tak mi było żal odkładać książki na miejsce, bo miło choćby na nie popatrzeć.... a na zeszyty to już w ogóle najmilej - kocham papier miłością niepojętą i przeszło to już na Liwkę i dobrze, niech ćwiczy pismo, bo ma czytelne, aczkolwiek... wybitnie nonszalanckie w stylu ;)

Mr Grey  - zdzierżę tylko takiego jak poniżej ;)
 

"Pan na Wsiołach" przegrał niestety z "Cujo" Kinga i czeka na podobieństwo Andrzeja D. coby go wpuszczono do gabinetu Prezesa w youtube'owym "Uchu". Prezes raczej szybko nie ustąpi ;))) Reszta także do przeczytania.




Mamy z Liwką jazdę na kolorowanki antystresowe, nie było jednak na razie za bardzo czasu aby je kolorować... Mamy nawet jedną z Harrego Pottera, choć zdecydowanie wygrywają jednak koty. Kolorowanki dla dorosłych podbiły na dobre rynek i można je dostać nawet w osiedlowym supermarkecie za 4.99 zł. Pełne są trudnych, wypełnionych detalami rysunków, z których można zrobić prawdziwe dzieło sztuki i udowodniono, że korzystanie wpływają na stres redukując go i poprawiając samopoczucie człowiekowi.

No to dalej - ręka w górę - kto jest już za stary na kredki??? 

 

Ja polecam żelowe cienkopisy o oszołamiających kolorach :)






Kolorowanka z kotami jest najmilsza, ale najbardziej wymagająca jest "Atlantyda". I to nawet nie wszystkie nasze kolorowanki, bo mamy jeszcze kieszonkowe wersje, nawet nie zaczęte... Ale kiedy, kiedy, pytam się??? Może we wakacje będzie więcej czasu :)))


Czy one nie są przepiękne???  I mają miejsce na notatki :)





W zasadzie to już zdecydowałam: pisanie bloga jest głupie i lekkomyślne -po co ktoś ma wiedzieć, że koloruję koty, nie zarabiam na tym pieniędzy i w zasadzie nie ma żadnej racjonalnej podstawy, ale.. ale... wejść tu i przeczytać posty sprzed paru lat - BEZCENNE :)


niedziela, 28 maja 2017

Dzień Matki



Miałam super, cudowny po prostu Dzień Matki :)


Naprawdę!!!! Po pierwsze pracowałam z domu. Mogłam Liwcię zawieźć i odebrać ze szkoły, co jest dla mnie bezcenne, upichciłam obiad (oczywiście kurczak w sosie śmietanowym! z ryżem), a potem nawet nie myślałyśmy o żadnych lekcjach (plecak do teraz stoi nie ruszony) tylko trochę zabawy (ja ogarniałam pracą z domu)  i na 16:30 do świetlicy na Dzień Matki :) W szkole też dostałyśmy laurki i piękne koszyczki na laurki zrobione z papierowych talerzyków i kwiatków.

Ale najlepsze było kiedy Liwka powiedziała, że wpadła na pomysł, żeby nagrać w szkole dla mam piosenkę i puścić ją ja Youtube! I to zrobili! I to był jej pomysł i nawet odgapila klasa II a!!!

https://youtu.be/0J15j12r1Qk



Kochana!!!!

Dostałam też w Biedronce różę jak robiłam zakupy :)

Druga dostałam od Liwci w klubie razem z piękną laurką - obrazkiem, zawiśnie on w naszej sypialni :)

Zakupki w Biedronce to też taki mały prezent dla mnie samej... upiększanie w domu to to, co tygrysy lubią najbardziej :) W końcu trzeba przecież przede wszystkim kochać siebie, żeby inni mogli pokochać nas ;)

A w klubie też było super, był poczęstunek i oczywiście piosenki od dzieciaków i wierszyki i fajne gry i zabawy. Ta pani Ula ze świetlicy jest naprawdę bardzo fajna :) Lubię ją :) Zbyt dużo osób jeszcze na tej naszej wiosce nie znam... ale dzięki takim imprezom to się zmieni :)

Dla dzieciaków to coś niezmiernie ważnego, taka integracja z innymi dzieciakami i innymi ludźmi, nowe zadania, fajne robótki ręczne, pomaganie w kuchni, wspólne gotowanie prostych potraw, rewelacja!!! I Liwka bardzo lubi tam chodzić :)

Wczoraj zrobiłyśmy sobie z Liwką dzień matki i dziecka w jednym, poprułyśmy do Krakowa do Muzeum Żywych Motyli na Grodzką i na Rynek. Spędziłyśmy w Krakowie prawie cały dzień, odkrywając przy okazji genialny plac zabaw przy plantach (nie staromodne huśtawki, zjeżdżalnia i piaskownica, które zieją nuuuudą, tylko plac zabaw w leśnym stylu z drewnianymi grzybkami, gąsienicami i karuzelą ze ślimakami - kilka razy przejeżdżając tamtędy zastanawiałam się o co z tymi grzybami chodzi i po co toto, a teraz już wiem, że można zawisnąć na jednym i kręcić się w kółko, inne też się kręcą). Nakupowałyśmy oczywiście książek, no bo gdzieżby nie wejść do księgarni z tanią książką na Grodzkiej :) Fantastycznie spędzony dzień, choć muzeum motyli trochę rozczarowuje ;)

I o to właśnie chodzi, o czas spędzony razem, o próbowanie czegoś nowego i to właśnie jest bezcenne. A a moja mama... Nawet nie chciała mnie widzieć, choć niedawno ratowałam jej tyłek, kiedy znów popełniła wielką głupotę i zostałaby całkiem bez kasy,  ale tak to jest, kiedy w życiu dla kogoś liczy się nie rodzina, ale coś innego.... Cały czas się tym przejmuję, ale coraz bardziej obojętnieję. Wiem, jak to wygląda z boku, ale u mnie w rodzinie jedynie utrzymywało się pozory... więc niech tak zostanie... nie mam siły już z tym walczyć, na silę nie zmienię nikogo...  ale w mojej, MOJEJ rodzinie, z Tygrysem i Liwką jest zupełnie inaczej!

W biedronce były przepiękne po prostu podkładki na stół po 1,99 zł :)




Może będzie czas na chwilkę relaksu z gazetą, ale kiedy??? bo na pewno nie dzisiaj :))))


Królik dla Liwci, dorwałam go na poczcie :)


Takie dwie małe pierdołki, a tak cieszą ;)



Doniczki na wagę z Biedronki.


nowe czytadło :)





Kalendarz szkolny pęka w szwach. Tyle ciężkiej pracy za nami i jeszcze tylko 3,5 tygodnia szkoły  i wakacje!!!!


Laurki od córeczki :)


Czasem jestem, czasem mnie nie ma, ale chyba już się do tego przyzwyczailiście ;)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Retrospekcja - działka w K., mój mały raj na ziemi...

Bardzo chciałabym pokazać Wam kawałek ogrodu na Skarpie :) Czekam aż rozkwitnie wiśnia piłkowana, tymczasem zrobiło się zimno i deszczowo i obawiam się, że zanim zrobi się pogoda na zdjęcia, wiśnia zdąży już przekwitnąć :/ Szczególnie, że nawet na Święta nie zapowiadają rewelacyjnej pogody...

Nic to :) Mam w zanadrzu inną notkę, planowaną od dawien dawna. A kiedy postanowiłam ją w końcu dziś wieczorem napisać, do biura weszła prze-wesoła, prosta kobieta, rodem z głębokiej wsi, ale tak wesoła i zaangażowana w roznoszenie listów, że wywołała uśmiech na twarzy każdego :) A uśmiech na twarzy każdego w naszym biurze nieczęsto się zdarza ;) Zazwyczaj to taka atmosfera tajemniczości i grozy się sączy z ekranów laptopów, hehe, a nasz manager pilnuje, dozoruje i nawet przestrasza.... ;) niczym sędzina Wesołowska, co zresztą zostało uwiecznione w karykaturze namalowanej przez naszą uroczą sekretarkę ;))) czy jest tak naprawdę? O to należałoby zapytać Karola, który dostaje od chińskiego najemcy maile typu: "Ja płacić w poniedziałek. Ty być szczęśliwy?", albo mnie, chwilę po obejrzeniu przeze mnie zdjęć z luksusowego apartamentu na Marinie, w którym najemcy zamontowali sobie drewnianą zagrodę przebiegającą przez środek salonu ;) No comments. Ale nie o tym miało być :) Wejście tej wesołej, wiejskiej babeczki w jakiś sposób utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinnam właśnie dzisiaj tą notkę napisać. Na zasadzie "Wszechświat gada, słuchaj wszechświata", bo ja mam wielki sentyment do takich ludzi i takich ludzi tam właśnie pokochałam...

Nie rozgraniczam ludzi na tych ze wsi i miastowych. W dobie TV, internetu, dojeżdżania do pracy w mieście te różnice zanikają, choć jeszcze zdarzają się wyjątki jak ta pani z listami, oczywiście. Czego najbardziej zazdroszczę ludziom ze wsi? Tego spokoju. Życia w rytmie pór przyrody. Głębokiej mądrości, ale takiej życiowej, nie wyssanej z książek akademickich. Darzę takich ludzi wielkim szacunkiem, bo życie z gospodarki to ciężki kawałek chleba. A działka w K. na zawsze pozostanie moim azylem i choć teraz opuszczona, zarośnięta i w uśpieniu, to mam przeczucie, że przyda się jeszcze i to bardzo, w przyszłości :)

Zbierałam się do tej notki parę dni. Wyciągnęłam stare zdjęcia z otchłani komputera, obrobiłam delikatnie i nieraz łezka się w oku zakręciła. Nie tylko z powodu opuszczonej działki. Nie tylko z powodu minionych, zajebistych czasów, kiedy działka w K. była dla mnie, mieszczucha, wytchnieniem, ukochaną oazą i schronieniem... Miejscem spotkań z przyjaciółmi i pierwszą miłością... Ale też dlatego, że na zdjęciach jest mój Tata, który sam domek w K. zbudował. Wtedy nie doceniałam tego aż tak bardzo... Wiadomo, cieszyłam się, byłam dumna z taty. Ale teraz kiedy dochodzi do mnie ogrom włożonej pracy, uginają się pode mną kolana. I tak bardzo żałuję, że już Go nie ma... 14 kwietnia miną 3 lata od Jego śmierci...

Tak więc ostrzegam: utoniecie dosłownie w tym morzu zdjęć sprzed dziesięciu lat, ponieważ dodałam absolutnie wszystkie, jakie mam z cyfrzaka (dużo jeszcze zdjęć jest w postaci odbitek wychowywanych metodą tradycyjną), ale niektóre mogą Was rozbawić, szczególnie zdjęcie mojego psa spoczywającego na ławeczce przy szklaneczce z herbatką ;)



 Pamiętam, jak razem z tatą sadziliśmy tego srebrnego świerka... teraz jest wysoki aż do nieba.


Rodzice ❤ ❤ ❤ 


 Zdjęcie tych gałązek znalazło się w naszym zaproszeniu ślubnym, gdzie prosiliśmy gości  o przynoszenie sadzonek iglaków zamiast kwiatów ;)


 Jedna z ważniejszych postaci, mój pies Ufo :) Ufka nazywana była rudą wredną zdzirą ponieważ nie tolerowała nikogo innego oprócz mnie i mamy. I taty.... czasami ;) Nie tolerowała nawet innych psów. 
Tata nie chciał psa. Mama przyniosła go jak miałam 16 lat i tata przez 3 dni chodził obrażony. W końcu kiedyś, gdy bawiłam się z psem na balkonie, przyszedł i powiedział: "Nawet ładny ten pies". I niedługo później już chodził kupować psu psie przysmaki na Placu Imbramowskim ;))


 Stokrotki, które wyrosły w trawie i trzeba było omijać je przy koszeniu :)


 Jodła koreańska. Targałam ją ze szkółki na piechotę przez pół Krakowa kiedy jeszcze dziecięciem w donicy była. Przesadziliśmy ją na Skarpę, ale się nie przyjęła :( 
Pisałam o tym chabaziu tu :)

Świętej pamięci chabaź R.I.P.  

 


 Białe kwiatki, które kocham i zdobyłam ponownie od kuzyna z K. :)


 Świerk biały "Conica".


 Obiecany piesek przy herbatce ;)


Siewki tuj pod brzózkami - bo ja od zawsze zapędy szkółkarskie miałam ;)


 Te kwiaty też mam teraz na Skarpie...


Domek, który Tata zbudował sam własnymi rękoma...  W środku była kuchnia i sypialnia i mały ganek. Na górze mały strych, moja sypialnia :) Najszczęśliwsze chwile mojej młodości i dzieciństwa....

Ulubiony kolor iglaków :) Dawno temu porobiłam sadzonki i dzięki temu mam teraz takie krzewy na Skarpie :) 


Kosaćce :) 



Fiolet, fiolet i jeszcze raz fiolet. Widocznie od zawsze tak miałam :) 



Wygrzewamy stare kosteczki na słońcu :) Ufka miała tutaj jakieś 10-11 lat.
Mój wujek pieszczotliwie mawiał na nią "Ufinka".




Tata ze swoją miną... Przed nią klękały narody... Ale równie dobrze w następnej sekundzie mógł się uśmiechnąć.



Jedno z moich ulubionych zdjęć :) Rodzice :) Mama z pomidorkiem ;) W tle wąwóz prowadzący do moich kuzynów i jeszcze dalej nad staw... i pod dom Michała :)
Cisza, spokój, przy płocie jedynie polna droga... Czasem tylko jakiś traktor przejechał, albo Śliwińska krowy przegnała....





Już wtedy podobały mi się trawy ozdobne i mieliśmy kostrzewę: nie wiedziałam jednak że trzeba je przycinać ;)



Orzech. Nie wiem jak u Was, ale u nas w Małopolsce na każdym podwórku musi być orzech J Nie ma podwórka bez orzecha. Na Skarpie też już jeden rośnie.





Tą wierzbę wsadził Tygrys. Po prostu zerwał gdzieś gałązkę i wetknął w ziemię. Teraz jest wielkim drzewskiem i zakrywa pół domku – za każdym razem musimy ją obcinać. Co by tradycji stało się zadość, trzeba sadzonkę zasadzić na Skarpie :)







Wielkim plusem działki w K. było to, że kiedy ją kupiliśmy były na niej już stare drzewa. U nas na Skarpie było gołe pole, więc stratujemy od zera. I nie ma nawet na czym Liwce domku na drzewie zrobić….
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...