poniedziałek, 13 marca 2017

Sposób na pryszcze i o miłości do córki słów kilka ;)

... tak, wiem spójność tematyczna nie z tej ziemi, ale samo tak wyszło!!!

Zachorzałam ponownie i na gębie sypie mi się pryszcz za pryszczem, z prędkością jeden pryszcz na godzinę... Właśnie odkryłam nowego na brodzie, a jestem gotowa przysiąc, że rano go tam jeszcze nie było! Na czole mam krajobraz księżycowy. Z kraterami. Znowu dziecko mi będzie mówić, mamo nie liczy się uroda, tylko serce ;) Czy ona coś przypadkiem sugeruje? ;)

Wczoraj mieliśmy oglądać E.T. i objadać się popcornem. Popcorn zrobiłyśmy w garnku i fajnie było patrzeć jak strzelał i właśnie przyjechał nasz tatuś z kolegą, więc tak gadamy sobie i pożeramy ten popcorn, aż w końcu Liwka przerywając ten niecny proceder rzecze tak:

- "To co, dalej będziemy tak ten popcorn jeść bez sensu, czy włączamy film?" :)))

Albo do ojca, jak wrócił z piwnicy po raz trzeci zapominając pudła na śmieci segregowane:

- "Co za amatorszczyzna!"

Jak się śmieje lub dokazuje, to widzę swoje miny w niej :) Mamy podobne gesty, podobnie zawieszamy głos, gdy coś opowiadamy. Do niedawna nie zdawałam sobie sprawy z tej potęgi genów, tego jak bardzo jesteśmy do siebie podobne. Tak bardzo, że to aż rzuca na klatę... Takie chwile chciałoby się zatrzymać na zawsze :)

Co dziwne, ja jakoś mało pamiętam z dzieciństwa, z wieku tak około 7 lat. Jakieś urywki, strzępy, wydarzenia. Nie wiem ile zapamięta Liwka, ale oby te wspomnienia były jak najlepsze :) Już nasza w tym głowa!

PS: A sposób na pryszcze, to posmarować olejkiem z drzewa herbacianego. Tylko trochę rozcieńczonym, bo inaczej śmierdoli niemiłosiernie jak się posmaruje za blisko nosa i piecze, bo to mocne ustrojstwo jest ;)







niedziela, 5 lutego 2017

Szkoła.

Ferie. Chwila oddechu. A ja od wczoraj mam urlop :) Liwka u Babci Lili od środy, a ja wypoczęłam już jak chyba nigdy. Nie ma we mnie tej radości, że dziecka nie ma i wielu rzeczy się nie "musi". Nie rozumiem matek, które na FB pod koniec ferii wypisują, że już mają dość, że niech już te dziecki idą do tej szkoły i niechże dadzą w końcu spokój... My i tak mamy siebie tak mało, że każdy dzień wolny od pracy/szkoły jest jak święto. I wcale nie odetchnęłam z ulgą jak pojechała do babci, choć trochę tej radości z wolnej chwili dla siebie oczywistością najoczywistszą, że było :))) I wysprzątałam jej pokój na błysk, pościele wszystkie poprałam, poprasowałam, nawet zasłony poprane, nową poduszkę z króliczkiem kupiłam, niespodziankę będzie miała... Taki mój odpoczynek od pracy ;) Niech jeździ, zrywa pępowinę, spędza czas z ludźmi, przeżyje niezapomniane chwile dzieciństwa u Babci na wsi :) Choć co prawda ze wsi na wieś to już nie taka atrakcja...

Jajka surowe malowały farbami i robiły małe jajka Furby Boom. Robiły razem kotlety. Drogą na stację spacerowały po słodycze.

Dziś ją odbieramy :)

A tą całą presję jeśli chodzi o szkołę odpuściłam. Zdążymy jeszcze z tymi zegarami, mnożeniem do 30-stu i lekturą na ferie... Nie chcę, żeby była kujonem, jak ja. Bo wiem, ile straciłam. Byleby jej jakoś szło. Niech ma lepiej swoją pasję, fantazję, odwagę, żeby się przeciwstawić systemowi. Zrobić po swojemu. Bo że inaczej, nie znaczy gorzej. Czasem mówią, że czegoś się nie da. A potem przychodzi taki, co o tym nie wie i to robi ;) Niech ma zamiast szóstek w dzienniku wiernych przyjaciół, z którymi można konie kraść i którzy w razie czego pospieszą z pomocą...  To się w życiu liczy. Ludzie.

I ja też powoli uczę się odpuszczać. Wolę być rugana za to, że czegoś nie robię, niż za to, że coś robię... W styczniu parokrotnie oberwałam za nadgorliwość. Ktoś kiedyś dawno temu nazwał  mnie "pierdolona społeczniara". Robić co należy... Aż tyle i tylko tyle.

Dlatego cieszę się tym co tu i teraz, feriami, zapachem muffinek w piekarniku, wypraną pościelą, że dziecko odebrać z ferii jadę :) Na wiele rzeczy nie mam wpływu, mam wpływ na to co dla mnie najważniejsze i tego się trzymam, a to czego zmienić nie mogę i mnie bezpośrednio nie dotyczy, odpuszczam i niech się dzieje poza mną, poza nami, cholera z tym :)

Zdjęć nie mam, bo buro, ciemno i ponuro...


wtorek, 17 stycznia 2017

Literki



 Te literki to jednak potrzebne do życia są. Koniecznie :)

Jeżdżę tramwajem. Codziennie. Tym co zawsze, co to z Nowej Huty do centrum miasta jedzie, daleko, że hej. Z tego przystanku, co mi moje własne auto pokazało, żeby przy nim parkować, to szybciej będę do pracy miała.  Historia niesamowita, więc materiał na osobną notkę będzie :)  Tak więc jadę. Wolne miejsce było to i usadowiłam się z książką (cudowną, wspaniałą książką „Blog” Julii Rozumek – każdemu wielbicielowi ponadczasowych prawd i prostych mądrości polecam gorąco!) i odpłynęłam kompletnie. A wzruszenie z każdej strony na mnie czyha. I oczy często wilgotne. Bo jak Ona potrafi o tej zwykłej codzienności pisać! I o złamanym zębie. I o chorobie. No szacun wielki!

I tak spojrzałam znad tej książki na ludzi w tramwaju. Każdy coś czytał.

Starsza pani z tlenionymi włosami i umalowana szminką, czytała książkę. Młody pan obok e-booka. Dwie dziewczyny obok czytały coś w telefonie. Ja z książką… Każdy zlepiał te literki w tekst i do głowy przyjmował, coś co kiedyś ktoś przecież napisać musiał, wymyślił, obojętne czy wenę miał czy cierpiał na brak weny, czy na zlecenie pisał, czy dla własnej przyjemności, z potrzeby zatrzymania emocji, uczuć, chwili… Niby tylko 32 litery w alfabecie polskim, a tyle możliwości! Piękne to słowo pisane jest. I tyle może przekazać. Słać w świat dobro i obrzucać błotem. Ozłacać i hejtować. I mówione też ma moc… W tej samej sytuacji możesz do dziecka powiedzieć: „Ty, niezdaro” lub  „Widzę jak się starałeś, ćwiczenie czyni mistrza, następnym razem pójdzie Ci lepiej”. Ale ile samą intonacją, tonem głosu możesz przekazać…  Często do Ryja, psa naszego mówimy „Ty Ryju śmierdzący”, ale ton głosu słodki, pieszczotliwy, a pies się cieszy jak wariat  i merda ogonem :) Zawsze masz wybór – co powiesz, co napiszesz… Czy słowami dobro w świat chcesz słać, czy wolisz, żeby płynął z Ciebie (mocne słowo, ale jednak…) brudny ściek. Zawsze pomyśl jaki wpływ będą miały Twoje słowa na życie innej osoby. Nie skrzywdzić, nie urazić, ale jednak prawdę powiedzieć… Czasami to sztuka.

A słowa mają moc sprawczą. Uważaj na to co mówisz do siebie, czym się karmisz. „Jestem do niczego”, „jestem gruba”… to jak samosprawdzająca się przepowiednia… „Jesteś niegrzeczny”, powiedziane do dziecka sprawi, że tak właśnie będzie. Będzie niegrzeczny. Skoro jest już zaetykietowany, niegrzeczny, to jaki ma być?

Z Internetu: „Jedzie mężczyzna w tramwaju i myśli: - Żona - zołza, przyjaciele - oszuści, szef - idiota, praca - beznadziejna, życie - do dupy.... A Anioł Stróż stoi za jego plecami i zapisując to wszystko myśli: - Ale dziwne życzenia i to codzienne, ale cóż mogę zrobić, muszę je spełniać"... Z tym, że może nie do końca to Anioł Stróż, może to nasza podświadomość spełnia w najlepszej wierze nasze „życzenia”… Nasze myśli i słowa wibrują we wszechświecie. Na 100% warto sprawić, żeby były dobre!


Literki do czytania... 




 I literki pisane... bo ja nie umiem bez pisania, więc kalendarz już pęka w szwach, a gdzie jeszcze do końca roku szkolnego :)



Z matki na córkę przeszło... 
Zeszyty dla Liwki do pisania. Zapełnia niezliczone ilości. Zazwyczaj tylko pierwszą stronę... Że aż stop powiedziałam i papier szanować kazałam... 
Wita mnie na progu domu: "Kupiłaś może jakieś ładne zeszyty?" :) :) :)



Koło papiru to ja spokojnie nie przejdę...  A koło kalendarzy to już w ogóle.. Trza mnie wołami odciągać ;)





Co teraz czytacie? Polecicie jakąś wartościową, inspirującą lekturę? 

środa, 11 stycznia 2017

Zimno i smog w Krakowie

Zimno!

Wieczorem za wcześnie wyłączyliśmy piec i rano było w domu tylko 17 stopni. Niby jeden stopień różnicy, ale rano wstaje się zdecydowanie gorzej, niż przy 18 stopniach ;) Gorzej do tego stopnia, że trzy razy włączałam drzemkę, czego nigdy nie robię ;) Ale, że wyjątkowo nie musiałam się zrywać nieludzką porą o 6:05, to zerwałam się o 6:30. Szaleństwo!!! :)

Tak piękne było dziś na przystanku. Kraków, rondo Mogilskie. To pewnie smog nachuchał na szybkę ;) Jeśli zapytacie czy w Krakowie naprawdę jest tak źle, to powiem tak: masakra! W powietrzu wisi szara mgła, śmierdzi, drapie w gardle... i tak bardzo cieszę się, że po 17-stej uciekam stąd w przyjaźniejsze rejony ;)


https://www.instagram.com/p/BPHrqB-gn79/?taken-by=pelnoletnia

Mam bardzo mocne postanowienie powrotu do regularnego blogowania. Kocham to całym sercem i nawet nie wiecie jak dobrze znów być tu z Wami :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...