poniedziałek, 23 grudnia 2013

Czas świąteczny...




"Wigilia w lesie"

I drzewa mają swą Wigilię...
W najkrótszy dzień bożego roku,
Gdy błękitnieje śnieg o zmroku;
W okiściach, jak olbrzymie lilie,
Białe smreki, sosny, jodły,
Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę,
Snują zadumy jakieś mnisze,
Rozpamiętując święte modły.
Las niemy jest jak tajemnica,
Milczący jak oczekiwanie,
Bo coś się dzieje, coś się stanie,
Coś wyśni się, wyjawi lica.
Chat izbom posłał las choinki,

Któż jemu w darze dziw przyniesie?
Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie,
Dłoniom gałęzi w upominki.
Las drży w napięciu i nadziei,
Niekiedy srebrne sfruną puchy
I polatują jak snu duchy...
Wtem bić przestało serce kniei,
Bo z pierwszą gwiazdą nieb rozłogów,
Z gęstwiny, rozgarniając zieleń,
Wynurza głowę pyszny jeleń
Z świeczkami na rosochach rogów...


Leopold Staff

niedziela, 15 grudnia 2013

Przed-świątecznie :)))

Miałam dodać tą notkę na Interii... ale zwyczajnie mi się odechciało :))) Chociaż i tak nie wierzę, że kiedykolwiek uda mi się powiedzieć bye-bye bez żalu... W dalszym ciągu nie zdecydowałam jeszcze do końca gdzie będę pisać. Ale tutaj jest po prostu łatwiej! Może nawet dzięki tej przeprowadzce uda mi się troszkę częściej coś napisać... :) Tak bardzo kocham pisanie, że nie umiem sobie wyobrazić życia bez bloga... Szczególnie teraz, gdy moje życie pędzi z zawrotną prędkością, tydzień znika za tygodniem, weekend za weekendem i warto, naprawdę warto zatrzymać się na chwilę i zapisać migawki z życia, które nie wiadomo kiedy mija, prawie niepostrzeżenie...

Tak ogólnie, to brak weny z chwili obecnej ;)
Więc chociaż zdjęcia... 





Kalendarz na 2014 rok już czeka w pogotowiu :)))


Kotlet we kształcie wiewiórki ;) się mi zrobił :)))







sobota, 7 grudnia 2013

Wredny Ksawery, Mikołaj i dlaczego Tygrys dostanie "patelnio przez łeb"!

Ha! Jestem z siebie dumna! Rozpaliłam w piecu! Ale co się nabluzgałam przy tym... to tylko moje :))) Dobrze, że sąsiad, co zajrzał do piwnicy w najmniej odpowiednim momencie, kiedy wypięta w stronę drzwi grzebałam w popiele, prezentując co najmniej połowę odsłoniętej części zadniej, tam gdzie plecy swą szlachetną nazwę tracą, przyszedł już po serii bluzgów, bom i tak nie zaprezentowała się z najlepszej strony ;))) Ale kto wie, może i część zadnia, to ma najlepsza strona jest ;) Wszak, gdy urodę rozdawali, ja w kolejce po rozum stałam :)))

Ale rozpaliłam, Liwka się już kąpie, włączyła muzyczkę w kabinie i podśpiewuje sobie...  Kabinę mamy iście kosmiczną: radyjko, masaże, niebieskie światełka, nic tylko w kosmos w niej odlecieć ;) Nawet z połowy tych wszystkich funkcji nie korzystam. Ale uczucie, kiedy człowiek zamknie sobie drzwiczki i puści maksymalnie gorącą wodę, nieziemskie :) To jest właśnie największy plus kabiny - w łazience może być nawet zimno, a człowiek i tak nie zmarznie :)

Ale o Mikołajkach miało być (znowu czuję, że maskarycznie długa notka mi wyjdzie)! W skrócie; udane były :) Co prawda potem atmosfera nieco się zepsuła... ale dzień zaczal się nietypowo :)

W nocy wredny Ksawery* odciął nam prąd. O trzeciej w nocy lataliśmy po domu, Tygrys w ostatniej chwili uratował donicę z tują, która już prawie na auto spadała, a potem obserwowaliśmy błyskawice i przerażająca łunę na południu nad Bochnią. Jak się okazało łuna jest każdej nocy, mniej lub bardziej widoczna, ale tej właśnie nocy sprawiała wyjątkowo przerażające wrażenie. Z wrażenia nie mogłam usnąć prawie do rana. Plan mój, co by podrzucić dziecięciu prezenty pod poduszkę już o poranku, kiedy zazwyczaj Liwka jakimś dziwnym trafem i tak znajduje się od paru godzin w naszym łóżku, spalił na panewce, bo dziecko obudziło się wraz ze mną i ani myślało znowu usnąć, a prezenty w szafie w sypialni zakamuflowane zostały i jak tu teraz przy dziecku wyjąć je z szafy i umieścić we wskazanym miejscu? Egipskie ciemności spowodowane brakiem prądu przyszły jednak z pomocą - zdołałam Liwkę ściągnąć na dół, a potem szybko poleciałam na gorę i uczyniwszy swa powinność, zeszłam na dół, gdzie dopiero wtedy oczom mym ukazał się prezent stojący na stole w kuchni, a mianowicie w torebkę świąteczną (która nota-bene sama zostawiłam tam poprzedniego wieczoru) zapakowana słusznej jakości zmiotka do śniegu i skrobaczka do szyb, oraz czekolada i krem do masowania stópek :) Oooo, mówię, Mikołaj do mnie przyszedł! Nie, to tata wczoraj kupił, miotłę i krem! - sprostowało natychmiast moje wszystko wiedzące dziecko - kupowaliśmy w sklepie! Wczoraj!!! No i dyskutuj se z taką :))) A patrzyłaś czy do ciebie przyszedł???? i pognałyśmy na górę, gdzie pod poduszka spoczywały dary od Świętego, a konkretnie jeden wymarzony dar, po otwarciu którego nie chciała już nawet patrzeć na inne, pomniejsze pierdółki :))) Szczęście było przeogromne :) A fakt braku prądu, został zwalony na Świętego, który przecież musiał wyłączyć prąd, co by ukradkiem podrzucić dzieciom prezenty :)))) 

A Tygrys dostał "Moje lata w Top Gear" Jeremy Clarksona. Mam nadzieję, że mi pożyczy :))) 

Tego dnia ledwo co zdążyłam na czas do pracy. Dzieciaki w przedszkolu też miały powtórkę z rozrywki, czyli odwiedziny Mikołaja. Pytam Liwke dzisiaj, jak wyglądał ten Mikołaj. No więc: miał okulary, czerwony płaszcz, brodę i był gruby. I to był dziadek jednego chłopaka przebrany. Albo prawdziwy Mikołaj. Tak usłyszałam od dziecka swojego :))) Ale troszeczkę się "boiła" podejść do niego ;)

Mnie Mikołaj, święty sprawiedliwy, pokarał za próbę oszustwa :((( Zazwyczaj jestem w pracy pół godziny przed czasem, to i wychodzę sobie wcześniej... tym razem ledwo co zdążyłam na dziewiątą. Nikogo jeszcze nie było. Myślę ja sobie: nikogo nie ma, wyjdę sobie wcześniej, nikt się nie dowie :))) Zresztą i tak miałam jeszcze jedno półgodzinki ekstra do wykorzystania, jeszcze chyba z października...  W każdym razie, wyszłam wcześniej,  a jakże. Ksawery mocno dmuchał, a ja w swoim jesiennym płaszczyku, bo zamek w kurtce zimowej mi "poleciał" i dopiero miałam ją odebrać od krawcowej... Mój tramwaj jeździ co 10 min. inne nawet co 5-7 min. Tym razem przez 20 min nie przyjechało dosłownie NIC. A potem przyjechało 6 tramwajów na raz, a mój oczywiście na samiuśkim końcu... A jakże. Zamarzłam na kosteczkę, nawet jeszcze w tramwaju wstrząsały mną dreszcze. Mikołaj sprawiedliwy pokazał mi, co myśli o takich oszustwach :( Obiecuję, że już nie będę!!!

Zdaje się, ze miałam jeszcze o czymś napisać, ale zabijcie mnie, ale nie pamiętam o czym :/

Aha - miałam napisać za co Tygrys dostanie "patelnio przez łeb"! Ano za to, że nie dorzucił węgla do podajnika w piecu i jestem teraz cała w popiele :( I ogólnie za całokształt!

Na koniec wesoły obrazek :))))) I po co ja mu przez pół dnia pichciłam wyborny krupnik wg przepisu MamyMarzyni, trza mu było przygotować piosenkę :)))








* orkan Ksawery, który nawiedził Polskę w dniach 5-7 grudnia 2013r.

czwartek, 5 grudnia 2013

Powieki na zapałkach, petarda w cieście i pierwszy zimowy szron czyli całkiem miły początek adwentu (gdyby nie schowek na obrazki).

Już trzy razy pisałam do Interii na temat tego nieszczęsnego schowka na zdjęcia i nie dostałam od nich żadnej odpowiedzi... Czy mam się w takim razie poddać???? Ależ nie!!! Bardzo szybko stwierdziłam, że zdecydowanie nie umiałabym jednak żyć bez pisania :))) Niemniej jednak, po ponad 7 latach wspólnej koegzystencji, Interia postawiła mnie przy ścianie... Wiem, że są inne sposoby na dodawanie zdjęć na bloga, ale strony zajmujące się hostingiem też nie są idealne :( Najpierw przez dłuższy czas jest ok, a potem mówią: „zapłać, albo wykasujemy wszystkie twoje fotki!”. Masakra jakaś :( Czyżbym tym razem naprawdę nie miała już wyboru???

I błagam, nie piszcie mi już nic na temat zmniejszenia rozmiaru zdjęć... Piszę tu już od ponad 7 lat i wszystkie fotki dodawałam w małych formatach... ale przez ten czas się ich nazbierało, poza tym do niedawna limit na Interii był dużo większy :((( Zmniejszyli go niedawno bez żadnego uprzedzenia, prawdopodobnie po to, aby zyskać nowy transfer na innym serwisie portalu :(((

A ja głupia, sentymentalna koza, nie mogę zdobyć się na to, aby zostawić te 7 lat za sobą i bez skrupułów przenieść się na Blogspot :(((

Tymczasem nadeszły pierwsze prawdziwe dni z zimową pogodą i od dziś będę regularnie w swoim autku skrobać szybki. Wczoraj rano Liwka stwierdziła, że przed przedszkolem koniecznie musi wyjść pobiegać po mrozie (liwkowe określenie na szron), który tak pięknie zabielił całą Skarpę i okoliczne pola :))) A wschody słońca są o tej porze roku dosłownie oszałamiające :))) Czerwone słońce na tle niebieskich, oszronionych pól... Dla mnie to moja najpiękniejsza, skarpowa bajka. Dla samych takich widoków mogłam wrócić z Irlandii do Polski i wierzcie mi - taki oszroniony krajobraz wygląda w Irlandii zupełnie inaczej niż w Polsce. A może to tylko kwestia podświadomości? ;)

Szronik jest fajny, tylko trzeba go zeskrobywać z szybek, bo garaż niestety mamy chwilowo zajęty, a skrobaczka moja uległa zniekształceniu na skutek przegrzania przy wylocie ciepłego powietrza w aucie i teraz krzywo skrobie :/ To znaczy nie skrobie prawie wcale :( Ale najbardziej się boję czegoś takiego: TAKA SYTUACJA (hipotetyczna, jak na razie): wracam tramwajkiem z pracy pod Carrefoura, gdzie stoi moje auto. Cały, Boży dzień padał śnieg. Albo i jeszcze do tego zlodowaciały deszcz. Auto moje przywalone jest półmetrową warstwą białego śniegu, ze zlodowaciałą skorupką na wierzchu na dodatek. Pełnoletnia przez pół godziny odśnieża auto, odmraża paluszki, a potem przez drugie pół godziny próbuje odmrozić je, coby było zdatne do jazdy (i pamiętać: nie chuchać w środku, bo szybki parują!!!). Później toczy się 30km w ślimaczym tempie w kierunku Skarpy, bo wiadomo: gołoledź = złe warunki na drodze i jest dopiero o dwunastej w nocy w domku... Coby rano o 6 wstać i iść skrobać te cholerne szybki...

Goło-leć? Goło będziesz latać? - wyśmiał mnie wczoraj Tygrys :))) Wiem, że panikuję, ale lepiej przecież zawsze być przygotowanym na NAJGORSZE, nieprawdaż? Choćby nawet hipotetyczna SYTUACJA TAKA, miała się nie zdarzyć :)))

Oprócz tego razu pewnego Pełnoletnia postanowiła zrobić roladę czekoladową. Cóż to za rolada była... A po co wsadziłaś petardę do ciasta? - nie mógł pojąć zdumiony Tygrys prawdy tak prostej jak drut, iż rolada wyszła jak ta lala, tylko ciasto z deczka się pokruszyło... No, nijak nie chciało się zawinąć w taki piękny rulonik, jak w gazetce z Biedronki narysowane było :((( Wygląda może troszkę nieszczególnie, za to smak ma iście królewski :))) Ale raczej już chyba nigdy więcej nie zrobię rolady...

Odkryłam też, że moja bezsenność wynikała z niczego innego, jak tylko z faktu, iż brak mi było ruchu fizycznego! Chcąc nie chcąc, musiałam przeprosić się z orbitkiem, który stał smętnie w narożnym pokoju, szumnie zwanym "pracownią". Orbitek szczęśliwy i ja teraz też! Nie dość, że śpię coraz lepiej, to wczoraj miałam tyle energii, że po przyjściu z pracy (po 18-stej) zrobiłam jeszcze i rozwiesiłam pranie, poskładałam wysuszone na suszarce ciuchy, zrobiłam sobie i Tygrysowi kawę z adwokatem (przepis w następnym poście albo w komentarzu, jeśli ktoś zainteresowany) a w czasie, gdy Liwka się kąpała, umyłam całą łazienkę :)))

Co najważniejsze: prezenty mikołajkowe już zakupione :))) Wczoraj wieczorem (tak naprawę było to wczoraj, ale piszę tą notkę od trzech dni chyba, i pojawi się z datą sprzed paru dni, więc jeśli piszę "dzisiaj", albo "wczoraj", nie znaczy to konkretnie "dzisiaj" ani "wczoraj" hehe) śmiałam się na głos na parkingu przed Carrefourem... ale z czego... cicho sza, nie mogę na razie napisać, bo jest ryzyko, że Tygrys przeczyta tą notkę (choć na 99% raczej chyba nie przeczyta), a o prezent dla Tygrysa właśnie chodzi :)

Kończę, bo po tak długiej nieobecności tematów się nazbierało, ale może nie wypada Was zanudzać i warto zostawić sobie co-nieco na następną notkę ;)


PS: A dziś w nocy śniło mi sie, że Interia w zemście za nagabywanie o rozszerzenie schowka, wykasowała mi bloga i została tylko czarna strona z napisem "A masz!". 




sobota, 30 listopada 2013

Coś się kończy i coś się zaczyna...

Bardzo dawno mnie tutaj nie było...

Usiadłam na chwilę i zastanawiam się czy jeszcze potrafię pisać, czy jest w ogóle sens zaczynać od nowa. Kochałam pisać... i skręca mnie, żeby zacząć wszystko od nowa tu, w nowym miejscu. W końcu ostatnio tyle się zmieniło ;)))

Od zeszłego piątku zero odpowiedzi z Interii na temat zwiększenia pojemności schowka na zdjęcia. A pisałam do nich już dwa razy. Na odpowiedź w czasie weekendu raczej trudno oczekiwać… Po ponad 7 latach pisania na Interii, zostałam postawiona przy ścianie… Mimo wszystko poczekam jeszcze. Wiem, że są inne sposoby dodawania zdjęć na bloga, ale strony zajmujące się hostingiem też nie są idealne :( Najpierw przez dłuższy czas jest ok., a potem mówią: „zapłać, albo wykasujemy wszystkie twoje fotki!”. Masakra jakaś :( Tym razem naprawdę chyba nie mam już wyboru?

Za chwilę pójdę zapalić w piecu, umyję liwkowe zabawki z piaskownicy, coby nie zniszczały przez zimę i mogła się nimi teraz bawić w domku, upieczemy z Liwką ciasto i pojedziemy odwiedzić dziadka... A wieczorem może roztopimy odrobinkę wosku i zobaczymy, co szykuje dla nad los? Wiem, że wróżyć powinno się wczoraj, ale wczoraj jakoś nie wyszło ;) 

Tak, zdecydowanie nie umiałabym żyć bez pisania!!! :)))


Tatry widoczne ze Skarpy, październik 2013r.


 

piątek, 22 listopada 2013

To już jest koniec?


No i co, to już jest koniec???
Skończyło mi się nagle miejsce w schowku na zdjęcia- do niedawna jeszcze sporo go było, a tu z nagła Interia zmniejszyła limit do 100 MB, tak że teraz mam w schowku -12441,71 KB. Tak, MINUS 1244,71 KB!!!

Nawet banerka na gór
ze już sobie zmienić nie mogę :((( A taki ładny, zimowy, dodać miałam...

Jakże ja tu będę dalej pisać bez dodawania zdjęć? :(((

A tak bardzo nie chciałam się stąd nigdzie wynosić...

Buuuuu :(((







ADRIANCREVAN 22 listopad 2013
INTERIA TAK MA , spróbuj wykasować niepotrzebne zdjecia lub zmniejszyć ich rozmiar a miejsce się znajdzie
tosiazuroczyska (gość) 22 listopad 2013
Polecam Blogspot do kontynuacji. z szablonem możesz tam zrobić cudeńka.
asior1122 23 listopad 2013
Witaj w klubie niezadowolonych z interii...Mam ten sam problem ze zdjęciami. Już od dawna nic nie mogę dodawać...Ale znam kogoś kto umie to obejść i myślę, że nam pomoże :))))Dam znać...
Pozdrawiam serdecznie pani X
leptir (gość) 23 listopad 2013
ja tez zapraszam na blogspot.... no bo bez zdjęc to bleeee aty takie piękne robisz....:)
buziaki
76sarah 23 listopad 2013
to gdzie teraz?
elfik (gość) 24 listopad 2013
Ano wlasnie musisz przeprowadzic selekcje zdjec w schowku trochu przy tym roboty bedziesz miala bo trzeba skrupulatnie przegladac jakie chcesz foto wywalic a wszystkie twoje foty sa piekne wiec bedzie problem mysle jednak ze cosik tam wymyslisz.
Magadalena88 (gość) 24 listopad 2013
A jednak się udało bo szata zmieniona na zimową :)
Pozdrawiam :*
pełnoletnia (gość) 25 listopad 2013
Szata zmieniona na zimową, to tylko zmiana szablonu, bo mi już tak strasznie nie pasowały te zielone trawki, w końcu dziś zaczął śnieg padać!!!

Napisałam do Administratorów serwisu blog, może przywrócą poprzednią pojemność schowka... Żadne kasowanie albo pomniejszanie zdjęć nie wchodzi w grę, pisze tu już ponad 7 lat... zdjęć się nazbierało, nie mam w zasadzie żadnych, które mogłabym ze spokojnym sercem wykasować... Pomniejszać też już ich nie mogę, bo zawsze ładowałam pomniejszone na maksa... poza tym, nie załaduję już żadnego nowego, nawet gdybym jeszcze pomniejszała stare fotki...

Czekam na odzew Interii, może jeszcze przywrócą poprzednią pojemność schowka, bo miałam w nim jeszcze około 1/3 wolnego miejsca :(((

A jak nie, to Blogspot...

Dziękuję za wszystkie rady :)))
przegrany11 25 listopad 2013
Zaczynam tu dopiero i też chce pokazywać zdjęcia, ale po tym co napisałaś muszę się zastanowić. Życzę powodzenia.
amasja 26 listopad 2013
ja nie jestem sentymentalna i bez żalu wyrzucam ze schowka starsze zdjęcia, robiąc miejsce na nowe. ale o wyniesieniu się stąd myślę już od dłuższego czasu... za pasem nowy rok i może to dobry czas, aby zacząć w nowym miejscu.
pozdrawiam!
amasja (gość) 26 listopad 2013
hehe...program wylaszczający czyli MŻ+WR (mniej żreć+więcej ruchu)
:)))
exciting (gość) 27 listopad 2013
Nie przenoś się, bo znam Twój blog jak setki odwiedzających właśnie pod tą nazwą, a jest to pewna marka i szkoda byłoby wszystko zaczynać od nowa.
amasja 28 listopad 2013
Masz wiadomość na Znajomych.
Snowmax (gość) 28 listopad 2013
I co z tymi Twoimi przenosinami? poradziłaś sobie z tym jakoś? Widzę, że w topie masz miejsce, które w tamtym roku naśnieżały nasze armatki śnieżne ;) mamy podobne zdjęcie na stronie - wejdź na http://snowmax.pl i zobacz.
Maria1955 (gość) 28 listopad 2013
Możesz założyć drugiego bloga, który będzie kontynuacją pierwszego, pamietaj ,że wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma... na innych portalach też nie zawsze jest różowo, przemyśl swoją decyzję i ... nie opuszczaj nas :(((((.... Przez 7 lat miało prawo nazbierać Ci się tych fotek, ale zawsze jest jakieś wyjście, spróbuj je znaleźć :))))))
Cieplutko pozdrawiam i uśmiech zostawiam :))))))))))))
Najdzela 28 listopad 2013
Trochę na blogu utrudniają :/
Książka fotograficzna (gość) 28 listopad 2013
A nie można jakoś zwiększyć tego limitu?
asior1122 29 listopad 2013
Kochana moja , jak tylko znajdę czas wyślę Ci instrukcję jak wstawić piosenki...Myślę że dam radę wysłać Ci to już jutro :)))
Pozdrawiam pani X
uczuciowesmaki 30 listopad 2013
Chyba najprościej założyć kolejny blog z tą samą nazwą i nr.2. Jak się wyniesiesz na pewno część komentatorów gdzieś zagubi się.
Pozdrawiam :-)
WyslijPrezent (gość) 30 listopad 2013
O nie, a ja czekam na kolejne zdjęcia od ciebie!
ognista (gość) 01 grudzień 2013
ja mam spore zaległości z zdjęciami....ze wszystkiem. nawet Gadiom fotki zrobić nie moge...bo się rozłażą i uciekają;)
KrolestwoTytoniu (gość) 01 grudzień 2013
Czekam na kolejne wpisy i kolejne zdjęcia :)
Maria (gość) 02 grudzień 2013
Interia narzuca jakieś dziwne limity. Też tak miała. Będziemy czekać na kolejne wpisy :)
Himalaya (gość) 02 grudzień 2013
Ale to chyba nie znaczy, że wpisy przestaną się pojawiać?
mamamarzynia (gość) 02 grudzień 2013
To jest chamstwo w państwie! Chcemy Skarpy i kupy zdjęć!!!
ania752 03 grudzień 2013
Ale zostań z nami :)) może posegreguj zdjęcia i coś się zwolni miejsca :) Pozdrawiam
asior1122 03 grudzień 2013
Witaj sprawdź czy masz ode mnie wiadomość na znajomych.. Ponieważ wysłałam Ci całą instrukcję :) W razie czego wyślę jeszcze raz :)
Pozdrawiam pani X
Marcin Marc (gość) 03 grudzień 2013
Zostań!
Marta kredyty (gość) 03 grudzień 2013
Ojojoj, nieszczęście! :P
asior1122 03 grudzień 2013
Szlag mnie trafi za chwilę nie mogę wysłać Ci wiadomości na znajomych ani instrukcji w komentarzach za każdym razem wyskakuje informacja że taki blog nie istnieje !!!! Sama się wyprowadzę z interii
pani X
amasja (gość) 04 grudzień 2013
wiesz co, moja droga... wydaje mi się, że blogownia od dawna jest już pozostawiona sama sobie, nie ma moderatora ani administratora. wystarczy spojrzeć jak wygląda jej strona główna. nic dziwnego, że Twoje maile pozostają bez odpowiedzi:(
pozdrawiam wyjazdowo i już Wam życzę cudnych Świąt:)
asior1122 04 grudzień 2013
Witaj, mam prośbę spróbuj mi wysłać krótką wiadomość na znajomych..Jeszcze powalczę :)
pani X
Spawik (gość) 04 grudzień 2013
No niestety tak to już jest ze schowkiem ... Proponuję przeskalować zdjęcia lub zapisać w innym formacie.
hotelik (gość) 04 grudzień 2013
rewelacyjne wpisy, szkoda, że tak dawno był ostatni! czekam na kolejne:D
Michał Kliszczak (gość) 04 grudzień 2013
Nie chciała się Pani stąd wynosić ale zmiany często wychodzą na dobre :)

środa, 13 listopada 2013

W świątecznych klimatach


Nowości na Święta :)
Zestaw zawieszka plus zakładka do książki:

 





I dwa zestawy serduch na choinkę.
Albo do powieszenia nad kominkiem...
Albo gdziekolwiek ;)))













A ja się rozchorowałam :(((
Wygonili mnie dziś z biura, jako, że zarazki roznoszę :(((
Chyba schowam się pod kocykiem, co by przeczekać ten zły czas...

... a pod kocykiem będę myślała już o Świętach :)))

(kończę, bo Stefan Dziki Kot stanowczo domaga się pieszczot tu i teraz, wręcz natychmiast i włazi mi na klawiaturę). 





 
piboha (gość) 13 listopad 2013
jaki fajny ten kot!!! :))))))))))))))))
asior1122 13 listopad 2013
Podobają mi się serduszka ale szkoda, że nie mogłaś na nich napisać Wesołych Świąt...Z czego one są zrobione ? Myślałam, że może się spieszę ze świątecznymi dekoracjami ,bo już zaczęłam się rozglądać ale widzę, że nie tylko ja tęsknię za świętami :))) Piękna robota :)
Pozdrawiam serdecznie :)
pani X
Magadalena88 (gość) 13 listopad 2013
Jako, że jestem molem książkowym to zakładki są bardzo debeściarskie :D

Zdrówka zyczę kochana :*
orzechowa49 (gość) 14 listopad 2013
zdrówka życzę.....
Polesiaczar 14 listopad 2013
Piękne jest to...co robisz.:)
Serdecznie pozdrawiam.:)
ania752 17 listopad 2013
Śliczne ozdoby :) Za świętami nie przepadam ale ozdoby bombowe :) Zdrowia życzę :) Pozdrawiam
mamamarzynia (gość) 18 listopad 2013
Moje bidaństwo znowu chore! A ma kto podać ciepłej herbatki? pewnie jak Tygrys w pracy, to tylko Stefan może ci coś podać. Plecy do głaskania na ten przykład ;-D
Magadalena88 (gość) 18 listopad 2013
Kochana ja także się boję zimy, bo to moja pierwsza za kółkiem, a droga na Polańczyk jest wąska, kręta i z górkami... A tam na sanatoria jak się zjeżdża to z górki i za skrzyżowaniem jest inny świat. Na drodze lód i koleiny... Pojadę ze dwa razy z M i jakoś będzie :)

W piątek idę na wizytę i się okaże ........... :)))
wracaj do zdrowia :*
żabka (gość) 20 listopad 2013
Ależ cudeńka wyrabiasz...
amasja 20 listopad 2013
a mnie to intryguje Stefan Dziki Kot:) tak, jak te Twoje cudeńka:)
:)))
czar-życia (gość) 20 listopad 2013
Śliczne ozdoby, widziałam je już na FB ;-)
jagoda (gość) 29 listopad 2013
Czekam na święta...i te klimaty. Ozdoby wspaniałe. Gratuluje.
energaja (gość) 13 grudzień 2013
ale piękności! zachwycam się!

czwartek, 7 listopada 2013

To, co naprawdę ważne :) I Kraków :)


Czasami, gdy już usiądę do komputera, mam wrażenie, że zajmuję się głupotami, a nie piszę o tym, co naprawdę ważne.

O tym, że np. czasami, a nawet częściej niż czasami, rozpiera mnie szczęście :) Naprawdę, może ciężko w to uwierzyć, ale jestem dużo bardziej szczęśliwa niż kiedyś. Może i mam o wiele mniej czasu dla siebie, może i widzę moje dziecko i męża mniej, ale za to staram się efektywniej spędzać z nimi czas i naprawdę nieźle mi to wychodzi :) Wieczory są zarąbiste. Liwce od jakiegoś czasu nie zamyka się po prostu pyszczek i jak sobie przypomnę, jaki horror przeżywaliśmy jeszcze ponad rok temu, kiedy wiedzieliśmy, że już dawno powinna gadać, a ona nic i nic… To teraz mogę mieć tylko łzy wdzięczności dla losu na moim dziubku :))) Te jej teksy są po prostu niesamowite, a historie, które wymyśla… Bezcenne :)))

Rano, kiedy jadę do pracy znajomą od tylu już lat drogą, nie mogę się nadziwić, że przyszło mi mieszkać właśnie tam i codziennie przemierzać ukochane kilometry tej trasy. Kocham każdy dom, każdy krzaczek i ta rudziejącą już listopadową trawę na trasie dom-praca. Zakochałam się nawet w tym okropnym, strasznym i obskurnym przejściu podziemnym pod Rondem Czyżyńskim, w którym kupuję świeżutki, pachnący chlebek w Awiteksie ;) I teraz się martwię, że mi w styczniu/lutym to rondo zamkną do remontu i będziemy musieli chodzić górą :((( I gdzie ja teraz będę ten chleb Tygrysowi kupować???

W ogóle zakochałam się po raz wtóry w Krakowie, i to szalenie…!!! Pracuję prawie pod Wawelem. Z okna tramwaju widzę wieżę Kościoła Mariackiego (Rynek był zawsze moim ulubionym miejscem w Krakowie). Dziś na lunchu poszłam na zapiekankę do Endziora. A wracając po domu, po zmroku mam widok na całą panoramę Krakowa :) Nie mogę się doczekać jarmarku bożonarodzeniowego na Rynku – nie byłam na nim jakieś 8-10 lat!!! Już to kiedyś pisałam, ale… znów nareszcie czuję, że naprawdę zaczynam żyć :)))

A przed nami znowu długi weekend :))) Poprzedni miałam 4-dniowy :) Wzięłam wolne w Halloween, bo moja mama chodzi na groby zawsze ten jeden dzień wcześniej. Zresztą sama też tak niesamowicie potrzebowałam tego… Przesilenie jesienne tak dało mi w kość, że zasypiałam na stojąco… Jeszcze chyba nigdy nie byłam tak niesamowicie zmęczona! A najgorsze było to, że o ile zasypiałam bez problemu, tak budziłam się nocy i przewracałam tylko z boku na bok, albo budziłam się o 5 rano i nie potrafiłam już zasnąć… Wstrzymywałam się ile mogłam przed zakupem Melatoniny w aptece ale w przeddzień Halloween skapitulowałam i zainwestowałam te 30 zł w sen ;) I muszę przyznać, że była to najlepsza decyzja bo przez te 4 dni wypoczęłam jak nigdy :))) Tabletek jest 30... Co będzie gdy się skończą?

I już oczywiście myślę o weekendzie :) Tym razem mam zamiar wyszaleć się kulinarnie, bo już mi naprawdę zaczyna tego brakować ;) Bywa, że wracając z pracy, nabieram nagłej ochoty na… rosół, staję więc w sklepie, kupuję kurczaka i pichcimy z Tygrysem wieczorny rosołek, po czym pożeramy go koło 20-stej ;))) A Liwka nie lubi rosołu, lubi za to makaron albo kotlety z piersi kurczaka ;) W ten weekend mam zaplanowanych parę kulinarnych nowości i już po prostu nie mogę się doczekać! Mamy też zamiar wozić drewno, iść na mszę za dziadków Tygrysa, odwiedzić Tatę, kupić sobie i Liwci kozaki, zwiedzić Wawel (przez cały listopad jest za darmo!), upiec ciasteczka i zaprosić sąsiadów na kawę z adwokatem… Ojejej, teraz dopiero dotarło do mnie, że chyba za dużo tego wszystkiego jak na jeden, nawet 3-dniowy weekend… Aha, i jeszcze chciałam jechać po regał do IKEA i dokończyć świąteczne ozdoby decoupage. Czy ktoś mógłby wydłużyć dobę, tak do 48 godzin, co najmniej???

A na Mikołajki zamierzam kupić sobie pół reklamówki kosmetyków :))) A co!




Na koniec parę fotek mojego ukochanego Krakowa - fotograf Paweł Krzan, portal krakow4u.pl









Tatry widziane z Krakowa:




asior1122 07 listopad 2013
O mój Boże aż mnie coś w sercu zakuło jak zobaczyłam ostatnie zdjęcie z Tatrami w tle..Po prostu cud, piękno w najczystrzej postaci aż mi brakuje słów...Kochana nie tylko Tobie brakuje czasu..Ciągle w biegu i też zasypiam gdzie się da...ostatnio na sofie przed tv juz na Teleexpresie :))Brak słońca ,dużo pracy daje o sobie znać...W długi weekend też palnuję dużo rzeczy ale najbardziej chcę odpocząć ,wyspać się i spędzić czas z panem Y ...Bo niby cały czas razem ale jakoś osobno, więc musimy pobyć razem ale żeby się to udało muszę wyłączyć caly świat :)))
Pozdrawiam serdecznie i życzę cudownego długiego weekendu
pani X
uczuciowesmaki 07 listopad 2013
Gratuluję poczucia szczęścia bo jest go tak mało na świecie.
Pozdrawiam.
nikeinikei (gość) 07 listopad 2013
I oby tak dalej .... z tym szczęściem:)
Magadalena88 (gość) 07 listopad 2013
Najbardziej mnie ucieszyło to, że list był zaadresowany do Krzysia :)) Pierwszy jego list w życiu. Koperta zostaje na pamiątkę. I gdzie kupiłaś taką fantastyczną książeczkę? No po prosty strzał w dziesiątkę. Chyba zacznie teraz mały malować samoloty i pociągi :) Świetnie zilustrowana :) DZIĘKUJĘ w imieniu Krzysia :*

Kochana uwielbiam Kraków... I w listopadzie zwiedzanie Wawelu za darmo.... Wiele zabytków Krakowa widziałam, ale Wawel jakoś był nieosiągalny... Kiedyś znajomy mi powiedział, że Kraków jest okropny do mieszkania tam... Dla mnie to najpiękniejsze miasto... A zdjęcia niesamowite. I czy naprawdę można zobaczyć Tatry z Krakowa? Bo smog tam też jest przeogromny. Mój brat jak przyjeżdża na kilka dni do domu to śpi, bo się dotlenia...

Strasznie się cieszę Twoim szczęściem..... :) I życzę Ci aby to trwało do końca świata..... :)

Udanego weekendu i obyś zdążyła wszystko ogarnąć, zrobić, odwiedzić i zwiedzić :)
Pozdrawiam I jeszcze raz dziękuję :*
jagna (gość) 07 listopad 2013
Gdybym tylko miała moc wydłużenia doby to i dla siebie bym ją wydłużyła :)
Tymczasem życzę jak najbardziej udanego weekendu i życzę Ci najszczerzej jak potrafię, by poczucie szczęścia i spełnienia nigdy Cię nie opuściło! Kochaj, działaj i pochłaniaj energię z każdego, nawet najskromniejszego widoku :)
Pozdrawiam.
elfik (gość) 08 listopad 2013
Co bym nie powiedziala napisla bedzie malo......zapracowana kobieta a szczesliwa bardzo malo jest takich osob jak ty.Co do Lwicy powiem tak - a nie mowilam .Pozdrawiam
Magadalena88 (gość) 08 listopad 2013
Jak jechaliśmy na tą wycieczkę i zobaczyłam Tatry w oddali to nie chciałam żadnego wesołego miasteczka... gdyby M. wcześniej nie powiedział dziecku o wyprawie to namówiłabym go na Zakopane :) Kocham góry.... A zdjęcia Twoje pamiętam... :) U Was chyba w którą stronę by nie spojrzał to widok jest piękny...
mychazielona 08 listopad 2013
Witaj ;-) ja mam sentyment do Krakowa bo tam na kopcu Kościuszki Robert mi się oświadczył. Kraków zawsze miał w moim serduchu szczególne miejsce a te fotki sa po prostu niesamowite. Co do pichcenia wieczorami to jesteśmy podobne bo ja przez cały dzień wywęszę coś pysznego na mieście i staram sie to samo zrobić w domu z dodatkiem odrobiny siebie;-))) Buziaki
Agacia (gość) 08 listopad 2013
Cudnie się czyta takie optymistyczne notki:) Te zdjęcia Krakowa są przepiękne!! Znów nabrałam ochoty na wycieczkę:) Już od jakiegoś czasu namawiam mojego Lubego na wycieczkę do Krakowa, i muszę to w końcu zrealizować! przecież to tak niedaleko!! hahaha
Ściskam mocno:*:*
paradise10 (gość) 09 listopad 2013
Ja choć kocham Krakó bo to moje miejsce urodzenia i zamieszkania i lubie przejeżdzac o poranku do pracy tramwajem przez Wisłe(choć prawie jej jeszcze nie widać) i koło wawelu to coraz bardziej brakuje mi czystego powietrza, ciepła i wyemigrowałabym na Bora-Bora:-P
Cyanna (gość) 10 listopad 2013
Czytając Twoją notkę aż serducho rośnie z radości. Bo uświadamiam sobie, że kluczem do szczęścia jest docenianie małych codziennych radości i tego,co dał na los.
Dawno nie byłam w Krakowie,choć wcale nie mam aż tak daleko. A jesienią musi być tam naprawdę pięknie. :-)
Decoupage jak dla mnie to prawdziwa sztuk. Moja koleżanka z pracy pochwaliła się kiedyś tym,co zrobiła i tak mi się to spodobało,że też chciałabym spróbować. Ale nawet nie wiem jak się za to zabrać. Dlatego tymbatdziej podziwiam :-)
ognista (gość) 10 listopad 2013
po porstu spełniły siętwoje marzenia;))))

ja teżdoskonale znam ten rodzaj szczęścia mimo ic często doastaję kopy od losu....mieszkan pod wynajętym nie swoim dachem....to jednak jestem najszcześliwaszą kboietą na świecie bo mam takie wspaniałe Smoki i meża i zawsze to czuję jak na nich patrzę;) nawet kiedy jestem potwornieu męczona to i tak najszczęśliwasza;)
ognista (gość) 10 listopad 2013
aaaaa..... i "pracownik" jest kotką i dostał imię "Koteł". nieżeńskie ale się przyjęłó i zostało.

jako że jest jeszcze maleńka lubi isę przytulać łasić i włazić na kolana.
GrayEyes (gość) 11 listopad 2013
No i okazuje się, że nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie.
Kawałek doby ja Ci mogę oddać. Pod jednym warunkiem: bierzesz cały pakiet (o obowiązkach zawodowych piszę) :).
Maria1955 (gość) 11 listopad 2013
Byłam w Krakowie w ubiegłym roku i jestem pod wrażeniem tego pięknego miasta. Mam zamiar znów je odwiedzić , może wiosną.... Serce się raduje jak się czyta tak pozytywną notkę ... niech Twoje szczęście i radosne chwile trwają i trwają aż do końca życia i j nawet jeden dzień dłużej :))))).
Dziękuję za odwiedzinki i miły komentarz...
Cieplutko z uśmiechem pozdrawiam :))))))))))
Wędrowiec. (gość) 12 listopad 2013
Wędrowiec kilkakrotnie był w Krakowie,ba nawet kilkadziesiąt razy,z tego dwa razy na Rumaku,piękne przeżycia.Kraków , Miasto tętniące nocnym życiem,w weekendy a to za sprawą zabaw różnych,Wędrowiec był tam na zlocie blogowym.A co do Twojego życia,a wiec napiszę tak...moje serce uśmiecha się czytając to wszystko co przeżywasz,a Córeczka...?no cóż,przecież Wędrowiec miał tak z Synem swoim...i napiszę tak...A nie mówiłem...buzia się nie zamyka,,,,tu w Polsce wie,co piękne i Jej serce i usta się otworzyły.Po za marginesem...u Wędrowca podobnie.Miłość i radość i chęć do życia...Muszę się zmobilizować i coś tam napisać...
amasja 13 listopad 2013
fajnie czyta się tę notkę, w której każde słowo jest przepełnione szczęściem:) cieszy mnie Twoja radość z każdej rzeczy, z życia bo ja nie potrafię chyba się już tak cieszyć... fajna ta notka bo nawiązuje w pewien sposób do jednej z moich poprzednich. poza tym wiem o czym piszesz:))) skałki jak najbardziej polecam:)
a ostatnio dostałam cynk, ze najlepsze zapiekanki są na placu bieńczyckim i muszę to w najbliższym czasie sprawdzić:)))
cieszę się, że Liwka rozgadała się jak prawdziwa baba:)))
i tylko tego chleba z awiteksu tak bym nie żałowała, uwierz mi....

jasne, że krew z dziewic to ściema:))) tym bardziej, ze to teraz towar deficytowy... na poważnie-ruch, dieta niskowęglowodanowa ale wysokobiałkowa i tłuszczowa, a na zmarszczki, a raczej żeby ich nie mieć-czysty kolagen (nie napiszę jakiej firmy bo mogło by to być wzięte za reklamę ale mam taka sprawdzoną od kilku lat:)))

pozdrawiam i niech życie na Skarpie daje Wam tyle szczęścia i radości ile tylko wlezie:))))
Ala (gość) 26 listopad 2013
Podoba mi się post. Powodzenia w następnych !
Angelika (gość) 28 listopad 2013
Fantastycznie, nie pamiętam kiedy czytałam post tak świadomej siebie i swojej wartości kobiety ;) Czy zastanawiałaś się kiedyś nad rozwojem własnego biznesu? Jeśli nie bądź będziesz w przyszłości polecam szczerze www.mbiuro.pl

środa, 6 listopada 2013

Wieści.

środa, 06 listopad 2013, 09:04
Udało mi się sprzedać świecznik adwentowy na Srebrnej Agrafce! W ogóle coś ostatnio w tej materii się ruszyło: a to ktoś serduszka kupił, a to świecznik, a to zapytanie o szkatułkę było :))) Tak mnie to ucieszyło, że zamówiłam trochę nowych materiałów, a dodatkowo mam jeszcze do skończenia sporo ozdób na Boże Narodzenie, które zrobiłam jeszcze rok temu i nie było nawet czasu, coby je wystawić na sprzedaż!!! Niedługo się nimi tu pochwalę, obiecuję!!! :) Mam nadzieję, że nowej właścicielce świecznik przypadnie do gustu, aż ciężko było mi się z nim rozstawać, tak polubiłam te mordki mikołajowe, chociaż przecież i tak od roku tylko w pudełku leżał... Chyba zrobię jeszcze ze 3 nowe, taką mam energię do działania! 





uczuciowesmaki 06 listopad 2013
Masz ciekawe pomysły i zmysł plastyczny do tworzenia fajnych rzeczy :-)
nikeinikei (gość) 06 listopad 2013
Gratuluję sprzedaży,to zawsze motywuje :) A Twoje dzieła są świetne :) Mam tylko nadzieję,że czasu Ci nie zabraknie :)
Magadalena88 (gość) 06 listopad 2013
Gratuluję kochana!!! Miałam ochotę napisać do Ciebie abyś stworzyła jakąś ładną pamiątkę na chrzest dla Bliźniaków... Ale za późno o tym pomyślałam i nie chciałam Ci w ostatniej chwili głowy zawracać.... Ale na roczek chłopaków chyba będziesz miała zamówienie :) także myśl intensywnie :)

Co do Krzysiowych urodzin to miało ich nie być, bo był czas, że nie słuchał i to przedszkole... wiem, że jestem okropna ale powiedziałam mu, że jak nie zacznie jeść w przedszkolu to nie będzie urodzin. Nie przejął się zbytnio... Bo nie zaczął jeść. wiem już że nie tędy droga żeby go nakłonić do jedzenia tam. Po prostu chyba musi przyjść na to czas... Także w niedzielę przyjedzie babcia z dziadziem, pewnie wujek Krzysia z rodziną, Niestety mojej siostry córa dostała wysypki i syn drugiej siostry także. To co miał Krzyś. Obawiałam się że to się tak skończy.... wielkiej imprezy nie będzie. Jakieś ciastko, kawa... Nie chce mi się z nimi siedzieć tym bardziej, że nie rozmawiam z moim mężem i tym razem nie wyciągnę pierwsza ręki....

A i mamy wodę! Hura! Tylko jeszcze niech nie przestaje padać....
Kochana od jutra zaczynam biegać do skrzynki :))))
Pozdrawiam :*
ognista (gość) 07 listopad 2013
gratuluję;))) oby interes się rozkręcił;)))))
piboha (gość) 07 listopad 2013
CHIŃSKI PLACEK PO WĘGIERSKU? HIHIHIHI :)

DAWAJ PRZEPIS :)
ania752 07 listopad 2013
Śliczny :) Rysy mi się marzą ale nie wiem czy bym dala radę się tam wspiąć :) Pozdrawiam

niedziela, 27 października 2013

Jesiennie :)))


Wieczór...
Powinno być już w pół do szóstej, ale dzięki zmianie czasu jest dopiero 16:30 :))) Lubię ten zimowy czas...
Mam wrażenie, że wszystko zwalnia...
Zaczną się długie wieczory pod kocykiem i z lampką grzanego wina :)))
Świece znów będą nagminnie w użyciu :)))
Tylko trochę boję się tej drogi do pracy, zimowej zawieruchy i po prostu -  tego zwykłego zmęczenia, kiedy po pracy jeszcze trzeba będzie pokonać 34 km samochodem do domu...
Zawsze mogę przesiąść się na busa, ale nie sądzę, żebym była w stanie wyrzec się tego komfortu własnego transportu...
Czas pokaże, jak będzie.
Po prostu trzeba będzie się dostosować do warunków, i tyle.

W ten weekend postarałam się maksymalnie naładować akumulatory :)))
Uwielbiam kolory jesieni!!!
Brzozy kapały złotem...




Każdego prawie ranka o świcie odbywa się festiwal mgieł... Na minutę zatrzymuję się w biegu do pracy, staję z kawą w oknie i wchłaniam atmosferę Skarpy. Ale tylko przez minutkę i zaraz potem gnam dalej...





Tej naszej pierwszej jesieni na Skarpie, nie mogło zabraknąć dyń :)))
Są wszędzie, wielkie, małe, śliczne i równiutkie oraz upstrzone naroślami, jak twarz czarownicy.
Happy Halloween!!!





Zwierzaki zawsze podążają za mną...
Poszłam sfotografować brzozy ;)
Że pies idzie za człowiekiem, to jeszcze zrozumiem! Ale koty?
Z kotami trzeba naprawdę bardzo uważać, bo te pierony świętokrzyskie ładują się z nami nawet do auta! Człowiek wyjeżdża rano do pracy, patrzy w lusterko wsteczne, a tam na tylnej półce w aucie siedzą oba koty i się paaaaatrzą :))))





Stefan - Dziki Kot i Marysia - Kremówka.
Co by nie być gorszym, do sesji zapozował również Pająk ;)



No i na Skarpie nie mogło zabraknąć również jasno-fioletowych chryzantem...
Chryzantemy mieliśmy na starej działce w K. i nie mogłam już wytrzymać bez tego jedynego w swym rodzaju koloru i zapachu tych jesiennych kwiatów...
Wiem, że ustawia się je głównie na grobach... u nas stoją na tarasie, a gdy przekwitną, wsadzę je do ziemi. Żeby były u nas już na zawsze :)))




Jak widać, Tygrys bardzo dba o swoje koty i ustawił im dwa fotele samochodowe, na których wylegują się jak para królewska... Pająkowi budę wybił od środka styropianem i dywanami. Ale w mróz i tak Pająk będzie spał w naszej chatce ;)





Pozdrawiamy Was jesiennie, z uśmiechem i bardzo serdecznie.
Mam nadzieję, że uda mi się wrócić tu z notką przed nadejściem pierwszych śniegów...
Wypocznijcie dobrze w długi weekend :)))






ognista (gość) 27 październik 2013
oby;))))

jesień zwykle nasstraja mnie depresyjnie nie lubię tej pory roku. ae patrzasc na te fotki........jest zupelnie odrtownie. jeslień wygląda pięknie kolorowo i radośnie;)

pobedę tu trochę i poczerpię tego jesiennego ioptymizmy....przydałomi się go;)
leptir (gość) 27 październik 2013
ja też kocham jesień..... przedstawiłaś cudowny klimat tych dni.....
a z kotów co się "paczą" w samochodzie usmiałam sie hi hi fajne zwierzaki
Pajak urósł i fajny z niego psiak...dalej rozrabia ?
miłego wypoczynku.....serdeczności
leptir
Magadalena88 (gość) 27 październik 2013
Miska mi się uśmiechnęła, bo pod poprzednią notką zapomniałam zapytać czy U Was już Hallkoweenowo :) I tak właśnie myślałam :) Kocham tę jesień którą prezentujesz... Buziaki na cały przyszły tydzień :* A Jak Liwka się czuje?
uczuciowesmaki 27 październik 2013
Bajeczne zdjęcia zrobiłaś :-)
Szanuj kocią ferajnę bo nigdy nie wiesz kto się w danego egzemplaża wcielił ;-)))))))))))))))))))))))
jagna (gość) 28 październik 2013
Zdjęcia piękne, każde bez wyjątku. U nas też bywa mgliście, tylko tło do fotografowania takie sobie...
I Ty wypocznij i naładuj pozytywną energią. Życzę dużo pozytywnego myślenia ;) Pozdrawiam.
poczasie 28 październik 2013
w tym roku jesień nas rozpieszcza słonkiem i dobrze niech tak zostanie jak najdłużej :)
asior1122 28 październik 2013
Cudowna jesteś kobieto :))) Cieszą Cię najprostsze rzeczy...Zawsze czytając Twoje notki czuję się jak u kogoś z rodziny :)) Zdjęcia piękne, ja też mam dynię z której zrobię....jeszcze nie wiem co ale coś wymyślę :))
A jeżeli chodzi o świeczki to ja mogę zakładać hurtownię :))) Trzymaj się i niech optymizm i radość nigdy Cię nie opuszczały....
Serdeczne pozdrowienia przesyła
pani X
amasja 31 październik 2013
Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, że dostrzegasz piękno i pozytywy w najprostszych rzeczach:)
Zdjęcia piękne, koty-niesamowite. I niech ktoś mi powie jeszcze raz, że koty przywiązują się do miejsca, a nie do człowieka:)
dla mnie jesień to czas hibernacji.
cudownie leniwego długiego weekendu:)
p.s. a halloween'u nie cierpię!!!
elfik (gość) 02 listopad 2013
Uwielbiam Twoje zdolnosci artystyczne wszystko cobys nie zrobila jest takie fajne ma w sobie malutka dusze.Pozdrawiam
babazakolkiem (gość) 02 listopad 2013
Piękne zdjęcia! :D

Cudnie tam jest u Ciebie, ja tylko co jakiś czas upajam się pięknem przyrody pozamiastowej, gdy wracam do rodziców...
Grzybów zazdroszczę, bo ja cały rok mogłabym na nie chodzić, gdyby chciały rosnąć :D To moje ulubione zajęcie na wsi :))
Chryzantemy piękne :D kolorsytyka ładnie pasuje.

A świętokrzyskie koty są najlepsze :D sprawdziłam :P na moim podwórku i nie tylko :)
Maria1955 (gość) 03 listopad 2013
Piękne są te mgły.... śliczne zdjęcia....zwierzątku urocze ....znam ból dojazdów do pracy, ale jak trza to trza :))))).... da się radę .......
Niedzielnym ,pochmurnym popołudniem pozdrawiam i uśmiech radosny zostawiam :))))))
mamamarzynia (gość) 03 listopad 2013
Ale optymistyczny wpis! Miło w taką szarugę poczytać o szczęśliwej rodzinie :-)
Bardzo Cię ściskam, Słoneczko ty moje skarpiane!
sza... (gość) 04 listopad 2013
Pięknie u Was na Skarpie, a chryzantemy.... nigdy nie były dla mnie "cmentarne" bo zawsze jesienią lądowały w domu odkąd tylko pojawiały się w sprzedaży... tylko w tym roku jakoś tak zupełnie nijak, ale nic to:) Pozdrawiam słonecznie:)
szept mgiełki (gość) 05 listopad 2013
..cudownie jest u Was na Skarpie^^ ..zdjęcia są niezwykłe i bajkowe, po prostu, jak smaczny deser, a Wy Obie fantastyczne !.. to my sami tworzymy swoje klimaty w miejscach w których żyjemy ..;)

- pozdrawiam tęczowym powiewem radości i życzę każdego dnia wspanialych odczuć..:)
Magadalena88 (gość) 05 listopad 2013
Kochana pewnie że było fajnie. Tylko krótko... Nie zdążyliśmy obejrzeć wszystkich atrakcji. Ceny kosmos, ale jak chcieliśmy po uprawiać turystykę to trzeba było zapłacić... :P
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 21 października 2013

Praca.


Nie wiem nawet kiedy przeleciały już prawie dwa miesiące ciężkiej i wytężonej pracy, ale jakże słodkiej i satysfakcjonującej zapłaty :))) I następna już niedługo!
Co prawda część z niej musiałam oddać ZUSowi (chlip chlip) i jeszcze mam co nieco do oddania urzędowi skarbowemu… ale reszta dla mnie ;)
Piszecie, że to bardzo dziwne, iż jestem zadowolona z życia w Polsce… A ja naprawdę bardzo zadowolona z tego życia jestem! Jestem zdrowa, mam dom, męża, słodką córcię i satysfakcjonującą pracę - czego można chcieć jeszcze??? Codziennie rano przejeżdżam przez ukochane, osrebrzone pierwszymi przymrozkami albo ozłocone kolorowymi liśćmi pola, drogę przebiegają mi bażanty, po powrocie spotykamy się z sąsiadami, Liwka lubi swe przedszkole, a ja uwielbiam swoją pracę…

Jasne, że nie zawsze jest kolorowo, czasami wracam półżywa ze zmęczenia, czasami zastanawiam się ile jeszcze dam radę, ale jestem szczęśliwa i tak właśnie wygląda całokształt…

A praca… Jakbyście mięli do wynajęcia własnościowe mieszkanko w Polsce, którym nie ma się kto zaopiekować, to proszę zgłaszać się do mnie ;)))

Nie ma mnie w domu po 11 godzin dziennie… Te cholerne dojazdy… Wyjeżdżam po siódmej rano i jestem po szóstej wieczór w domu. Teraz na szczęście skończył się remont na Alei Pokoju i mogę jechać innym tramwajem, wiec mam troszkę szybciej :))) Ale i tak wracam do domku praktycznie już po zmroku.... A jak w sobotę zmienimy czas na zimowy to już w ogóle… będę widziała naszą Skarpę w świetle dziennym tylko w weekendy :((( Ale dam radę! Przy życiu trzyma mnie fakt, że przed nami Wszystkich Świętych, 11 listopada i Święta Bożego Narodzenia :))) Do tego mam jeszcze w tym roku 5 dni urlopu :)))

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że mogę w końcu opublikować tu tą notkę :))) Tak bardzo chciałabym wrócić, być na bieżąco, czytać i komentować... Ale nie mam czasu nawet dla swego dziecka :((( Ale próbuję!!! Odblokowałam bloga, bo zrozumiałam, że nigdy chyba już nie znajdę czasu, żeby wszystkim powysyłać hasło. Co gorsza: hasło dostali w sumie wyłącznie ci, którzy wzięli i sami się o nie upomnieli… Wstyd i żenada… Dlatego tym bardziej miło mi, że ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda i zostawi słówko, lub dwa :)



uczuciowesmaki 21 październik 2013
Wiele osób dojeżdża do pracy. Ja przez pół roku też dojeżdżałem ok. 120 km i przeżyłem. Zawsze bardzo podoba mi się ilustracja kobiety trzymającej dziecko w objęciach, pięknie skomponowana. Nie hasłuj tylko bywaj :-)
3m się :-)
emigrantka (gość) 21 październik 2013
i bardzo dobrze, że odblokowałaś - choć w sumie to odhasłowałaś, bo "bloka" to ja sobie walnęłam usuwając afirmacje na interii... blok nieodwracalny ;) zostałam na spocie, gdzie jest mi równie dobrze :)

ale o notce chciałam... kurczę! no czegóż chcieć więcej? faktycznie!!! jak weszłam tutaj poprzednim razem (po zdjęciu bloka :D) to obejrzałam fotki i ... normalnie wymiękłam - tak tam u Ciebie pięknie :) ale pięknie nie tylko dlatego, "że pięknie" ale również przez to, że Wy jesteście piękni - widać Wasze szczęście wymalowane na pyszczkach :) i wiem, że nieważne jak ciężko Tobie będzie, macie siebie...

i pewnie dlatego tak lubię tu być :) nie zamykaj więcej drzwi, proszę
leptir (gość) 21 październik 2013
a ja mysałam że juz zamknełaś bloga na amen a nijak nie potrafiłam się dobic....
ciesze się że wróciłąś i że jestes zadowolona z pracy.....
mój komp szaleje, chyba pójdzie do naprawy....
ale komentarz chyba przejdzie....
buziaki..... do nastepnego :)
jolanda (gość) 21 październik 2013
Najważniejsze, że macie się dobrze. Takie życie, rodzina najważniejsza. Wpadnij choć czasem skrobnąć parę słów, rozumiem, że w tej sytuacji jest trudno o czas na bloga.
Pa Skarpeuszko, wszystkiego dobrego
jagna (gość) 21 październik 2013
Zatem życzę dużo sił i nie słabnącego zadowolenia z życia =) Miło Cię znów czytać. Pozdrawiam serdecznie!
piboha (gość) 21 październik 2013
A co mamy nie zaglądac! :)
Podziwiam Cie, naprawdę, że jestes sie w stanie poświęcić dla tej pracy, na tyle godzin. Ja nie wiem czy bym tak umiała... Chociaz kto wie...

A to, ze jestes bardzo zadowolona to bardzo dobrze, nie słuchaj sceptyków którzy czarnowróżą, nie ma sensu :)
Pozdrawiam Was ciepło, trzymam kciuki, całuski śle dla Liwki, musi byc super dzielną dziewczynką :)
Ajka (gość) 21 październik 2013
Iw, ja tylko przelotem miedzy pudelkopakowaniem. Ciesze sie, ze Twoje zycie sie tak fajnie zaczelo ukladac. trzymam kciuki by wszytko szlo dobrze. A Ty trzymaj kciuki za nas. Jeszcze tydzien a nie bede ogladac tego ch... deszczu az tak czesto :) Buziaki dla wszystkich mieszkancow Skrapy. Jeszcze chwila a bede na wyspach szczesliwych :)
iquidam (gość) 21 październik 2013
a ja sie zastanawialam czemu zahaslowalas teg bloga. jak sie upomniec o haslo? to bardzo nie ladnie, ze nie dajesz hasla ludziom, ktorzy ciebie naoprawde czesto czytaja. bylam zaawiedziona ech.. i chcialam napisac do ciebie wiadomosc, ale nie bylo jak, bo na tym profilu na blopgerze, nie moglam, sama nie wiem czemu. w kazdy razie gratuluje znalezienia pracy, i wogole.. :)
Magadalena8 (gość) 21 październik 2013
Tęskniłam przeokropnie za kilkoma słowami ze Skarpy, za Twoją obecnością, słowami.... Wiem, że będzie Cię tutaj mało i źle mi z tym, ale wspieram Cię całym serduchem w tym, że jesteś szczęśliwa, że się układa, że masz wspaniały dom, rodzinę, że codziennie wracasz na kochaną Skarpę, która dodaje Ci sił na kolejny dzień.... Który jest darem.... Nawet w PL :)

Bądź silna moje droga :) Pozdrawiam, tęsknie i całuję :*
Cyanna 21 październik 2013
Jak dobrze, że wróciłaś! Już się bałam, że się zabarykadowałaś, a jakoś głupio mi było prosić o hasło dostępu, bo nie byłam pewna, czy je otrzymam... Fajnie, że jesteś z powrotem!
Gdy czytam to, co piszesz, o zadowoleniu z życia, nawet w tej Polsce, na którą wszyscy wszechobecnie narzekają, to jakoś cieplej się robi na serduchu, widząc, jak inni potrafią docieniać i cieszyć się z drobnych rzeczy... Ponoć szczęście tkwi w małych reczach:)
Pozdrawiam :)
przeznaczenie88 (gość) 21 październik 2013
Moje życie nie zawsze było szczęśliwe i radosne ale nie wyobrażam życia poza granicami naszego kraju. Ludzie bywają wredni, oczywiście nie wszyscy, warunki też takie sobie ale to mój kraj i kocham go. Pozdrawiam :):):)
SedziaApokalipsy 22 październik 2013
Cześć :) Pewnie mnie nie pamiętasz, ale czasami zaglądałam na twojego bloga. :) Rodzina najważniejsza :) Nie musisz pisać regularnie notek. Córeczka potrzebuje mamy:) Pozdrawiam Marcie..
żabka (gość) 22 październik 2013
Satysfakcja jest najważniejsza, nie mogą byc tylko ludzie zawiedzeni Polską. Jak sie żyło na obczyźnie to sie bardziej docenia, chociaz widac tez nasze wielkie słabe strony... ehhh....
asikus (gość) 23 październik 2013
Bardzo dawno mnie tu nie było ale cieszę się Kochana, że u Ciebie wszystko w porządku :) Radość po prostu Cię rozpiera! Super!
U mnie też wszystko w porządeczku.. dojrzewam pomału aby powrócić do pisania na blogu..
Trzymaj się cieplutko! Pozdrowionka!
pieszczocha12 23 październik 2013
Jak dobrze czytać takie miłe notatki. Jak dobrze wiedzieć, że ktoś jest na tym zakręconym świecie szczęśliwy.. Jak dobrze, że w życiu Ci się wszystko układa. / Dziękuję za odwiedziny na moim blogu i zapraszam oczywiście częściej. Pozdrawiam gorąco.. ;)
sarawalsh (gość) 24 październik 2013
Jak to dobrze ,ze wrocilas tu i to bez hasla! Choc czasu malo to bardzo sie ciesze ,ze jestes taka spelniona i to w POLSCE!!!!Ja tesknie ale jeszcze tu tkwie...Twoje zycie to przyklad ze mozna byc szczesliwym w Polsce, a Ci co nigdy nie wyjezdzali tego nie doceniaja.POZDRAWIAM i Usmiechy zostawiam dla wesolej rodzinki na Skarpie:))
Maria1955 (gość) 24 październik 2013
Cieszę się ,że jesteś szczęśliwa i zadowolona z życia, życzę aby to szczęście nigdy Ciebie nie opuściło :))))) Znam ból dojazdów do pracy, 32 lata dojeżdżałam , wstawałam o 4.15 ,a wracałam do domku o 16.00...a przy tym po rozwodzie sama wychowywałam 3 dzieciaczków , .ale dałam radę :)))) jak człowiek musi albo jest szczęśliwy to może góry przenosić ;)))))... Dziękuję za tyle miłych słów pod moim adresem ... ja dawno przestałam się przejmować co inni o mnie powiedzą, a wiesz ,że kiedy maszeruję z kijkami przez miasto / muszę przejść kilka ulic zanim dotrę nad stawy / to często spotykam się z życzliwością ludzi, którzy z uśmiechem mnie witają :))).... to miłe.... szkoda ,że nie mieszkam blisko Ciebie ,namówiłabym Twoją mamę na taki spacerek ;)))))
Cieplutko z uśmiechem pozdrawiam :)))))
uczuciowesmaki 24 październik 2013
No i tego się trzymajmy :-)
nikeinikei (gość) 25 październik 2013
Łap chochlami to życie,ciesz się pracą i resztą dnia spędzoną z Liwką a do nas zaglądaj kiedy możesz :) Przyjdzie taki czas,że będziesz miała go więcej :)
amasja 25 październik 2013
I dobrze, że jesteś szczęśliwa i, że Ci się układa i sprawia radość. a, że nie masz czasu...cóż, coś za coś.
a sprzedażą mieszkań też się zajmujesz? bo jak będę mieć swoje na zbyciu, to zgłoszę się do Ciebie:)
pozdrawiam!
asior1122 25 październik 2013
Tak wygląda życie szczęśliwej kobiety :))))) Ukochany mąż, ukochana córeczka, świetna praca i dom za drzwiami którego można odnaleźć spokój...Kochana cieszę się że wszystko Ci się układa pomyślnie a jeszcze bardziej się cieszę że wróciłaś na bloga i go odblokowałaś !!!!
Pozdrawiam serdeczne :)
Ps.Zapracowane kobiety muszą trzymać się razem *
pani X
Magadalena8 (gość) 25 październik 2013
Kochana przeżyłaś dzień? Bo mi te wolne dni od pracy mijają bardzo szybko... Jutro na 12h. A w niedzielę mąż nas zabiera na wycieczkę- niespodziankę :) Nie chce nic powiedzieć...Liwci dużo zdrówka życzę. Niestety czas wiosny i jesieni jest pod względem przeziębień i zachorowań okropny... Krzyś już lepiej. Myślę, że tym razem obejdzie się bez antybiotyku. We wtorek zamierzam go puścić do przedszkola.... U nas pogoda piękna. 20 st C. Cudownie... Jak na wiosnę :)
Życzę przemiłego weekendu. Na pewno pracą w ogrodzie naładujesz baterie na najbliższy tydzień :) Pozdrawiam :* Cieszę się że jesteś :*
szept mgiełki (gość) 26 październik 2013
..uroczy blog z pięknym nagłówkiem i niezwykłą Autorką..:)

- pozdrawiam ciepło i dziękuję za miłe słowa..:)
asior1122 03 grudzień 2013
Witaj sprawdź czy masz ode mnie wiadomość na znajomych.. Ponieważ wysłałam Ci całą instrukcję :) W razie czego wyślę jeszcze raz :)
Pozdrawiam pani X

wtorek, 15 października 2013

Bzyqu R.I.P....


środa, 9 października 2013

Amimik :(((
Amimik, chłopie, nie wierzę...


Dzisiaj był pogrzeb Amimika...
Zabił się jadąc autem, razem z kolegą... w tamten pechowy piątek...
Nie wierzyliśmy...

Nie mogłam tam być, Tygrys pojechał przez całą Polskę aż na Pomorze na pogrzeb Przyjaciela, a ja byłam tam cały czas myślami...

ŻEGNAJ PRZYJACIELU, albo raczej : DO ZOBACZENIA. Czekaj na nas...


"Po śmierci nie obrabiajcie Dudy! Nie ćpał,nie chlał, był trzeźwy,jechał może trochę za szybko ale dorósł do tego żeby jeździć samochodem ponad 300 konnym, którego sam sobie stworzył, którego uwielbiał. Kochał nie tylko rodziców. Jestem dumny, bardzo dumny, ze miałem takiego Syna, a wypadki zdarzają się najlepszym. Chodził do Kościoła i mawiał ze Pan Bóg także chce mieć dobrych ludzi i taki właśnie był! Był moim Przyjacielem nie tylko Synem. Ten kto go dobrze znał na pewno by poradził innym żeby brali z Niego przykład. Składam wyrazy wielkiego współczucia dla Rodziców kolegi z którym jechał. Przepraszam wszystkich za kłopoty i utrudnienia jakie powstały przy i po wypadku.

Ojciec "


...ale najgorsze jest to, że życie toczy się dalej cokolwiek by się nie działo i trzeba żyć dalej i dzwonić do księgowej i w ogóle jakoś się trzymać kupy, aż pewnego dnia po prostu okaże się, się, że zapomnieliśmy…


Nie, nie zapomnimy Dominik Ciebie ani Twojej nalewki z pigwy, ani jak się kąpałeś u nas pod prysznicem, ani Twoich glanów, ani tym bardziej przelewów "na podkowy dla osła", albo "na siano dla osła", albo po prostu "na osła"... lub "na biały proszek" - chodziło o gładzie ;) Z kim teraz Artek będzie gadał na gg i śmiał się jak wariat??? Czasami to aż wręcz zazdrosna byłam...

Oj Amimik, Amimik... Liwka tak nazywała Dominika...


Jak wiecie, sama ostatnio dużo jeżdżę autem… Nie, nie wiecie, bo skąd macie wiedzieć, skoro prawie nic tu ostatnio nie piszę... Dojeżdżam codziennie po 30 km w jedną stronę do Krakowa. Ale to i tak jeszcze nic w porównaniu z nasza blogową koleżanką Na Krańcu Nieba, która dojeżdża 120 km w jedną stronę. Kobieto, jesteś wielka! Dasz radę, i ja też dam radę ;) Ale od tamtego feralnego piątku, wracając do domu zawsze myślę o Bzyqu…

Że nie zobaczy już nigdy tych pięknych, złotych liści na drzewach... Że nie wsiądzie już nigdy do swojej 300-konnej hondy. Że nie prześpi się już nigdy z kobietą. Powiecie może, że widocznie być może tak właśnie miało być. Że być może ręka Boga już dawno zapisała mu taki los w gwiazdach. Że być może wypaliła się już jego świeca… Ale ja myślę, że wystarczy jeden niefortunny manewr... Pechowy splot okoliczności… Zły czas i zła godzina… I za godzinę, dwie, kogoś nas już po prostu może tu nie być. Ot, tak, po prostu…

Nic nie poradzę, że na usta same cisną się słowa:

„Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas, Panie…”.

Nie mogę w to uwierzyć...



[*] [*] [*]

Spoczywaj w pokoju…



Magadalena8 (gość) 21 październik 2013
Pięknie się pożegnałaś z przyjacielem... Przykro mi... Przeczytałam ostatnio wzruszającą książkę o śmierci, bólu, odejściu... Codziennie myślę o śmierci moich bliskich, bo w końcu zbliża się ten szczególny dzień w roku.... Każdego z nas spotka ból po stracie bliskiej osoby.... On nie zelżeje... Można się tylko do niego przyzwyczaić....

poniedziałek, 7 października 2013

Amimik :(((


Oj,  chłopie, chłopie.... :(((

Nie będzie już przelewu "na podkowy dla osła"... Albo "na siano dla osła". Albo "na osła"...

Z kim teraz Artek będzie gadał na gg???

Spoczywaj w pokoju...

[*] [*] [*] 





Magadalena88 (gość) 07 październik 2013
Współczuję... I przytulam...
(gość) 08 październik 2013
[*][*][*]....śmierć jest wynikiem życia...
Wędrowiec. (gość) 08 październik 2013
Niech odpoczywa w spokoju...zapomniałem się podpisac...
pełnoletnia (gość) 09 październik 2013
Dziękuję kochani... Dziś jest pogrzeb... 600km od nas... Artur pojechał... ja nie mogłam.... Napiszę o Dominiku jeszcze więcej... był wspaniałym chłopakiem... Był u nas na Skarpie. Przejechał całą Polskę, aby nas odwiedzić... Wciąż nie możemy w to uwierzyć...
amasja 09 październik 2013
Nie wiem, kto to. Ale świeczkę zapalam.
Niech spoczywa w pokoju.
[*]
mychazielona (gość) 10 październik 2013
Zostawiam świeczkę zapaloną [*][*]
Roksana (gość) 10 październik 2013
niech spoczywaj w pokoju
nikeinikei (gość) 10 październik 2013
Przytulam.....
nakrancunieba (gość) 11 październik 2013
:(
Współczuje :(
lol (gość) 12 październik 2013
Pelnoletnia-wspolczuje z powodu straty Przyjaciela. Niech mu bedzie dobrze gdziekolwiek teraz jest.


A tak na marginesie to fajnie ze znowu sie udostepnilas dla szerszego ogolu w blogowej sferze. Bo nie bylo dostepu do Ciebie jak sie zahaslowalas. A tak mi sie tesknilo za Toba. I Twymi wpisami z codziennego zycia.
Fajnie, ze u Ciebie wszystko gra i hula jak ta lala. Gratuluje pracy, nowej bryki, Liwci przedszkola i postepow na Skarpie.
Trzymaj sie cieplo przed zima.
Milego weekendu
pozdrawiam
Lol
piboha (gość) 12 październik 2013
bardzo mi przykro...
milionioliwka (gość) 13 październik 2013
Przykro mi... (*)
ksens.pl (gość) 14 październik 2013
(*)
Adam (gość) 15 październik 2013
[*]
ognista (gość) 15 październik 2013
bardzo mi przuykro;((((((((((((
orzechowa49 (gość) 18 październik 2013
posiedzę chwilkę...w ciszy...
Maria1955 19 październik 2013
Niech spoczywa w pokoju *)
76sarah 20 październik 2013
współczuje

dobrze, że można do Ciebie znów zawitać nie odbijając sie od zamkniętych drzwi

środa, 2 października 2013

Pracuję już ponad 4 tygodnie...


Tu będzie długa i wyczerpująca notka o mojej pracy :)
Jak już się zbiorę w sobie, czyli już niedługo!

Zmuszono mnie, co by zrobić sobie foty na stronę firmy...
Dopiero za trzecim razem coś mi z tych fot wyszło ;)))
A teraz chyba mi się nudzi, bo zaczęłam się bawić programami graficznymi...
Jutro mam wolne w pracy.
Różne załatwienia na mieście i spotkanie z przyjaciółką :)))
I wiecie co...
Od 1 września 2013 znów zaczęłam naprawdę żyć.
Czuję się spełniona na wszystkich (no... prawie wszystkich) frontach.
I po roku od powrotu z Irlandii do Polski mogę napisać tylko jedno:

NIE MOGLIŚMY PODJĄĆ LEPSZEJ DECYZJI










Magadalena88 (gość) 02 październik 2013
Zadziwiające.... Naprawdę... Bo przecież nam wszystkim tak tutaj źle... A tu proszę Ty się cieszysz z życia w Polsce :) Gratuluję Ci kochana z całego serca. Cieszę się bardzo, że wszystko się świetnie układa :) Tak się bałaś czy ogarniesz... I ogarniasz wszystko :) Ba, inaczej byś się Pełnoletnia nie nazywała hihi A jak Ci się naprawdę nudzi to Twórz tą notkę, bo bardzo ciekawa jestem Twojej pracy :)

Jak zaboczyłam zdjęcie to zaparło mnie dech w piersiach... Kiedyś ktoś Cię na ołtarze powinien wynieść za zdjęcia. I ogólnie za całokształt :)

Pozdrawiam z chłodnych Bieszczad... Brrr...
:* :* :*
nikeinikei (gość) 03 październik 2013
Miło się czyta takie wiadomości,bo kto u nas w Polsce jest zadowolony z życia?????? My ( w sensie Polacy) zawsze narzekamy :) Trzymam kciuki aby Twoja dobra passa trwała dalej :)
nakrancunieba (gość) 03 październik 2013
Dopiero dziś do Ciebie dotarła ( czyt.: znalałam chwilkę wolnego czasu ;))
Jakie wielkie zmiany:)) Naprawde się ciesze że wszystko tak pięknie się u Ciebie układa. Super, naprawde super :)

Pozdrawiam :)
Wędrowiec. (gość) 08 październik 2013
Serce Wędrowca i Jego oczy czytały tę niesamowitą radość,radość jaka w Was jest i Wędrowiec pamięta swoją na Skarpę wyprawę i być może kiedyś raz jeszcze odwiedzi ale to nie wiadomo kiedy.Przypomniał mi się wiersz kiedy to Pełnoletnia wędrowała po Irlandii i ją zwiedzała,wiersz jest u Ciebie na blogu...pozwolę sobie go tu wkleić jako dalszy komentarz...do przeczytanych notek...

"Wędrówka Pełnoletniej"
Adam Poeta

Wędrowała Pełnoletnia i chciała więcej
Miejsca zwiedzała bardzo piękne
Zamki,Klasztory i Warownie
Miały wiele piękna w sobie.

Irlandia może i piękny to Kraj
Jednak nie tak piękny jak Nasz
W Polsce są wspaniałe Skarpy
Co dają do życia Wiary.

Niech więc Pełnoletnia nie ma złudzeń
Na Skarpie pięknie,choć czasami w trudzie
Jednak Wędrowiec mocno wierzy
Wrócicie i otrzymacie tam dotyk ciepły.

13.06.2012.

Tak więc jesteście szczęśliwi i wierzę mocno,że tak będzie zawsze...a ja?no cóż,równie szczęśliwy i oczywiście brakuje czasu ale Miłość kwitnie...pozdrawiam...y...cieplutko...
sfrancuziala5 13 październik 2013
Ciesze sie, ze odhaslowalas bloga. On czasu do czasu sprawdzalam, ale nawet prosby o haslo nie mialam czasu wyslac.
Ciesze sie, ze Ci sie wszystko uklada, oby tak dalej!
Prince Of Pain (gość) 13 październik 2013
No to gratuluję :)
Najważniejsze, że jesteś zadowolona :) Ładne zdjęcie :)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie

poniedziałek, 23 września 2013

3 tygodnie

Na razie tylko zdjęcia ;)
Opis będzie niedługo... i reszta zdjęć też, bo teraz padam na ryjek.
Ale nadrobię :)

***

Nie wiedziałam nawet, kiedy minęły pierwsze trzy tygodnie pracy.
Czas uciekał jak oszalały.
Te parę godzin spędzonych w niedzielę na łonie przyrody z towarzystwie przyjaciół... Bezcenne :)))

Tak naprawdę pierwszy raz w życiu byłam na rybach!!!




Nad stawami Bobrowymi...
czy jakoś tak ;)))







A Liwka szalała w parku linowym dla dzieci :))





Mój, mój, mój i nikomu nie oddam :)))



Moje, moje, moje i nikomu nie oddam ;)))
(przynajmniej przez najbliższe 15 lat)



Zbieraczka pięknych piórek...



Niesamowita okolica. Wokół wsie... dzwony kościelne, pianie kogutów...
Cisza, spokój i niedzielna błogość.



Ulubione, drewniane klimaty...





Esencja odpoczynku...













Bobry...












 
Magadalena88 (gość) 23 wrzesień 2013
Cudnie.... A Liwka? Urocza.... :) Pozdrawiam serdecznie :*
elfik (gość) 25 wrzesień 2013
Piekne widoki tak sie zastanawiam gdzie tez robione byly te zdjecia czy gdzies blisko was.....Pozdrawiam
nikeinikei (gość) 25 wrzesień 2013
Świetne widoki :) To są uroki spędzania czasu ,życia poza miastem :)
Ps.Dopiero dzisiaj zauważyłam,że są kolejne wpisy,u mnie się zatrzymało po zahasłowaniu na wpisie Dostałam pracę :)
ewkanr2 (gość) 26 wrzesień 2013
Tchnie nieziemskim spokojem :) Piękne zdjęcia :)
amasja 02 październik 2013
Wróciłam, wróciłam...A u Ciebie tyle zmian. Cieszę się, że na lepsze:) Zdjęcia piękne.
Powodzenia w pracy!
Pozdrawiam:)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...