sobota, 17 maja 2014

Srawozdanie z dzisiejszego dnia, czyli o tym, jak cudownie wykurować się z tajemniczej choroby i jak fajnie jest dotrzymywać słowa i sprawiać innym radość. Oraz o Wiśle, co wylewa...

Oj, kochani gdybym wiedziała, że tyle zamieszania zrobię tym hasłem na Pełnoletniej... Ale już tak musi być: hasło jest, notka długa i oczyszczająca napisana i niech już tak zostanie... interia do intymnych, głębokich przemyśleń, blogspot na pierdółki ;) Niektórych rzeczy po prostu nie mogę już dłużej pisać na forum publicznym. A szkoda :( Istnieje jednak szansa, że kiedyś, prędzej, czy później się to zmieni, i znów będę mogła szczęśliwie pisać publicznie na pełnoletniej. A tymczasem...

Lekarstwo na zatoki chyba naprawdę zaczyna działać! Po tygodniu faszerowana się polopiryną, Ferwexem, a w końcu nawet Gripeksem, olśniło mnie nagle (wczoraj), że najprawdopodobniej mam jednak chore zatoki! Że też wcześniej na to nie wpadłam!!! Wczoraj pojechałam więc do apteki po trzeci zestaw leków.... i mam nadzieję, że już jutro będę mogła ogłosić cudowne ozdrowienie :))) A wyzdrowieć muszę, bo od poniedziałku: ja do pracy, Liwcia do przedszkola - koniec chorowania!!!

A moje plany spędzenia soboty w domu i kurowania się spełzły na niczym... Przyjechali teściowie, Artek robił cośtam Jankowi przy aucie, a my z Liwką i teściową pojechaliśmy do tych ludzi, którzy w styczniu znaleźli naszego Pająka... co by zawieźć im obiecanego, małego szczeniaczka - pająkowego braciszka :))) Tym dzieciakom tak było Pająka żal, kiedy go zabieraliśmy, że zapytałam, czy nie chcieliby takiego samego szczeniaczka, jeśli urodzi się na wiosnę... A oni chcieli, bardzo! Szczeniaczki przyszły na świat u teściów jakoś koło lutego/marca. I dziś właśnie obietnicy dotrzymaliśmy! To naprawdę dobrzy ludzie i szczeniakowi będzie tam jak w niebie... Wiem o tym :)))

Przed przekazaniem Clarksona (tak tymczasowo nazwaliśmy małego) nowej rodzinie, strzeliłam słodziakowi parę fotek:


Szczeniak z Pająkiem :))) Bracia!







Strzeliłam tez fotę innemu słodziakowi, jak śpi ;)))
Ach, te rzęsy!!!


 I słodziakom dwóm :)



Chociaż przewidywałam, że raczej dobrze mi to nie zrobi... pojechałyśmy jeszcze na most na Wiśle, zobaczyć rozlaną rzekę... Niestety, było tak pochmurnie, że nic nie wyszło ze zdjęć :( Ale myślę, że Liwcia zapamięta to do końca życia :) Czasami zaskakuje mnie jakimiś szczegółami jeszcze z Irlandii, a wyjechaliśmy stamtąd kiedy skończyła zaledwie 3 lata!  Może jutro uda się jeszcze podjechać na zdjęcia. Podobno fala powodziowa ma dojść dopiero jutro do Sandomierza, więc pozom wody chyba jeszcze się podniesie... ale do przelania wałów jeszcze daleko!

Tak czy inaczej: "Wisła wylała, będzie pogoda"   - stwierdziła teściowa i wiecie co: wierzyć, czy nie wierzyć ludowym przepowiedniom, miała rację! Od jutra piękna pogoda, od połowy tygodnia nawet upały :))) I za to właśnie kocham Polskę!




19 komentarzy:

  1. U nas też się wypogadza, a za chwilę znowu pada deszcz... Przemiłej niedzieli życzę. Piesek piękny. Nie tak ładny jak Liwcia, ale uroczy jest :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już słoneczko!!!
      Również miłej niedzieli życzę :)

      Usuń
  2. Śliczny psiak,jak to szczeniak -zawsze śliczny i zabawny :)
    A Liwcia rzęsami to będzie trzepotać oj będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie trzepotać i będzie miała co malować. Nie to, co mamusia ;)))

      Usuń
  3. jak patrze na Liwkę to widzę mała kopię ciebie, wyrośnie tez na piękna kobiete :)
    a szczeniaczek rozkoszny, jak to zwykle z maleństwami bywa....
    dobrze że wracasz do zdrowia, no i zapytam co bierzesz na zatoki ?
    życzę Wam zdrówka i pogody... buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, dziękuję serdecznie, w imieniu Liwki :) Ja tam pięknością nie jestem, ale Liwka niejednego zauroczy tymi rzęsami :)
      Na zatoki biorę Metafen Zatoki. Kiedyś brałam Ibuprom Zatoki i chyba nawet był lepszy... ale droższy ;) Ale aptekarka poleciła mi ten Metafen właśnie i od razu poczułam, że zatoki zaczynają się oczyszczać :) Tylko strasznie mnie po nim suszy!!!

      Usuń
    2. dzięki, kupie i sobie bo mam tez z nimi problem....
      a skromna to ty taka nie bądź :) Liwka po "kimś" odziedziczyła urodę :)

      Usuń
    3. A na zatoki biorę teraz Sinupret. Wszyscy polecają i chyba wreszcie powoli zaczynam przestawać, że je mam - idzie ku lepszemu!

      Usuń
  4. Córa piękna, pieski słodkie :)
    U nas pogoda w kratkę, planować już cokolwiek przestałam, bo nic nie wychodziło. Idziemy na żywioł.

    Pozdrawiamy wraz z Fiołkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywioł najlepiej :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. I znowu pieski wokół mnie, znaków ciąg dalszy. Wszystko co małe jest piękne. Cieszę się że zdrowiejesz, reszta się ułoży. Mnie też miesza się z Twoimi dwoma blogami ale damy radę. Pozdrawiam majowo i deszczowo ale cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piesek koniecznie do szczęścia potrzebny... ja tak uważam :)
      Słuchaj znaków :)
      Pozdrawiam słonecznie i nawet upalnie!

      Usuń
  6. śliczny ten Clarkson. nie mogę się na niego napatrzeć;) A LIwcia już taka duża pannica. rzęsy piękne na pewno kiedys będzie mieć powodzenie u chłopaków;) pewnie ciężko byłó jej rozstać się z pieskiem

    ja na zatoki zawsze biorę Ibuprom zatoki ale wspołczujuę bólui zatok wiem jak pottafiąboleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutno było się Liwce rozstać z pieskiem, ale od razu wiedziała, że piesek nie zostaje u nas, tylko idzie do nowego domu. Zapytała tylko, czy może go odwiedzać :)
      Dzielna jest!

      Usuń
  7. clarkson skradł moje serce! fajny!
    jak se kupimy własny dom to sie po takiego pieska zgłosimy do Ciebie, a co!
    :)
    a pogoda ma byc fenomenalna podobno, to niesamowite! jutro wstawiam prania co nie miara i nareszcie wypije kawe na podworku!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, zgłaszajcie się - Liwcia stwierdziła, że chce teraz, żeby nasz Pająk miał szczeniaczki!!! ;)))

      Kawa na podwórku bezcenna :)

      Usuń
  8. A co Cie bede dobijać stwierdzeniem, że na zatoki nie ma lekarstwa ;-)
    Długofalowo pomaga sinupret (schodzą) i cynk organiczny, gdy to cholerstwo ścieka po gardle i człowiek się boi buzię otworzyć :-D
    Gdy będzie cieplutko, to wygrzejesz i to też pomaga.
    CaUski dla wszystkich słodziaków z Mamusią Iwką na czele!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie ma lekarstwa... i zawsze wracają... No cóż, leczę się już od tygodnia... Tak jakby lepiej... Dzięki za namiary na Sinupret, biorę - jest lepiej!

      Mi jakoś nie ścieka po gardle, wszystko daję radę wydmuchać ;)))

      Pozdro dla całej Hurmy i Czeredy!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To inspiruje! :-*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...