piątek, 17 czerwca 2016

Gdybanie

Są takie okresy w życiu człowieka (czytaj: w moim), kiedy zupełnie nic  się nie dzieje. W kółko to samo, dzień po dniu, stęchlizna, stagnacja. Wtedy zaczynam mieć dość. I kombinować co by tu zmienić ;) Bo ja nie cierpię stagnacji. A ona właśnie mnie dopadła. I to już jakiś czas temu... I chyba dochodzę do wniosku, że mam zbyt dobre, zbyt wygodne życie. Za dużo chyba bezpieczeństwa... Nic się nie dzieje. I zero wyzwań. I że chyba nie chcę tak żyć :/

I tak któregoś wieczora wypaliłam "A może tak byśmy pojechali sobie na rok do Irlandii?".
Zarobilibyśmy, Liwka nauczyła by się angielskiego ;) Mężu nic się , ale nie zdążył odebrać. Związek mojego męża z Grubym był długi i obfitował w wiele burzliwych  rozstań i powrotów ;) A Gruby i tak do niego mówił "I love you" :)))

A ja bym napisała do Brendana i on by mi już coś znalazł ;))) Kochany "wujaszek " mój :)))  Albo rozwijałabym obecną firmę w Irlandii. A co, może Simon chciałby wkroczyć na nowy rynek ;))) Tak! Ale plan! Chcę pojechać do Irlandii i moje serce dosłownie krzyczy!!! Tak, chcę, chcę, jedźmy!!! Ale nie mogę... Albo raczej: ale się boję…

Jest tylko jedna jedyna rzecz, która mnie tu trzyma. Mama. Chociaż w sumie Ona mogłaby pojechać z nami ;) Bo dom można zamknąć, spuścić wodę z kaloryferów, telewizor wywiozę do teściowej, bo to jest jedyna cenna rzecz w naszym domu (o ile zwykły telewizor 40 cali jest aż tak strasznie cenny - szału ni ma), a zresztą... to teściowa nam go kupiła, bo ja TV nie chciałam ;)

I może  jakaś normalna emerytura by z tej pracy za granicą kiedyś była. I jakieś wakacje normalne co rok,  a nie tylko błotniste bajoro w Kamionce, które i tak kocham i wiem, że i tak bym tam jeździła przylatując na urlop z Irlandii. I pewnie nie raz odpuściłabym Hiszpanię na rzecz tego bajora ;)))

Tylko musiałabym mieć w tej Irlandii dom z ogródkiem, w którym mogłabym hodować dynie i króliki na osławiony, cenniejszy niż złoto nawóz z kupy królika ;))) A Artek musiałby mieć garaż w którym mógłby reperować swoje złomy.

Teraz tylko muszę poczytać swojego starego bloga, jak to już miałam dość Irlandii i chciałam wrócić do Polski.

Bo teraz jakoś za bardzo nie mogę sobie przypomnieć dlaczego ;-P ;-)))

11 komentarzy:

  1. bo to już tak jest, że sie tęskni za tym co dobre, chociaż lekko to wam tam nie było tam zawsze... ja tęsknię za jej przyrodą i widokami, bo zmiennej pogody szczerze nienawidzę;) https://www.youtube.com/watch?v=1AOp9c5DRzc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogody tez nienawidziłam. W Polsce było po 30 stopni, a tam 10. Mam nawet niejedną taką notkę na blogu... Ale myślę, że jak się bardzo chce, to można nawet taką pogodę pokochać ;)
      Dziękuję za piosenkę :)

      Usuń
  2. to...zamień się;)

    czasem oddałabym wszystko by mieć dom i kochjącego faceta, dom i poczucie bezpieczeństwa takie że aż nudno;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda, naprostowałaś mnie i dziękuję...

      Usuń
  3. "Wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma" Taki dom na skarpie potrafi przywiązać i zakotwiczyć a Kamionka nie ma sobie równych. Radze Ci jak Babcia, rób jak uważasz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie tylko gdybam... Zakotwiczyłam na Skarpie dobre i naprawdę nie wiem co by się musiało stać, żebyśmy wyjechali... ale miłość do Irlandii została we mnie wielka i zawsze będę tęsknić do tych wspaniałych dobrych czasów.

      Usuń
  4. A ja sobie myślę, że nie ma nic bardziej kobiecego niż chęć ciągłej zmiany. Moja matka nie miała takich możliwości jak Ty, ale cierpiała dokładnie na tę samą dolegliwość. Radziła sobie z tym w ten sposób, że raz na kwartał robiła generalne przemeblowanie, doprowadzając nas do czarnej rozpaczy, bo co kwartał na nowo trzeba się było przyzwyczajać do nowego-starego mieszkania. Gehenna :)
    Pozdrawiam pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Pełnoletnia. Tęsknota, nic dziwnego. W końcu pozostawiłaś w Irlandii, kawałek swego życia. Decyzja, oczywiście należy do ciebie, do Tygrysa i Liwki. Może na początek odwiedziny i poczucie dawnego oddechu. Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odnalazłam w tym wpisie samą siebie. Ja też potrzebuję zmian, choć pragnę pierw osiąść na swoim miejscu a wtedy wiedząc, że mam gdzie wracać móc zmieniać moje życie, dni, upiększać, przestawiać. Strach? Nic bardziej ludzkiego. Każdy się boi. Wyjedź jak nie na rok, to na miesiąc i sprawdź czy do tej dzisiejszej Irlandii z Tobą dzisiejszą chcesz pojechać na dłużej. Niezrealizowane marzenia będą się przewalać w Twojej głowie a spełnione nawet jak nie trafione uczynią miejsce nowym.. W końcu drugiej szansy na próbowanie życia - raczej nie dostaniemy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może warto zrobić jakiś krótki wypad do Irlandii, zaspokoić swoje tęsknoty i sprawdzić czy potrafisz rozstać się ze Skarpą :)Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczyłaś mnie tą Irlandią... Wiesz, jak się serce będzie rwało i myśli będą częściej tam niż na Skarpie, to pewnie ten wyjazd realnych wymiarów nabierze. Pytanie tylko, czy tam w Irlandii znów nie zatęsknisz za Skarpą? Zatęsknisz na pewno. Ja bym bardzo chciała mieć taki własny dom z ogródkiem, na wsi, która dla większości wieje nudą, a dla mnie cała przesiąknięta jest uśmiechem ukochanej Babci. I móc tam u siebie cieszyć się rodziną, czuć, ze z mężem mogę co wieczór usiąść na tarasie, a córka z radością wraca do swojego DOMU. Irlandia może być waszym wakacyjnym-urlopowym miejscem, gdzie można poszaleć, poczuć, że coś się w życiu dzieje. Ale tak sobie myślę, że prawdziwy dom może być tylko jeden i jest tam, gdzie chcą być wszyscy Twoi bliscy. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To inspiruje! :-*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...